:: 17 maja 2012 ::
Kanji, katakana czy hiragana?
Uczący się japońskiego dają się często złapać w swoistą pułapkę myślową.Widzą słowo リス( risu), czyli 'wiewiórka' zapisane katakaną i pytają: „To w Japonii nie było wiewiórek?” („algorytm” myślenia wygląda tak: katakana→słowo obcego pochodzenia→zwierzę z Zachodu→w Japonii przed modernizacją nie znano wiewiórek)...
Warto pamiętać, że katakana jest stosowana do fonetycznego zapisu słów. I nie tylko słów obcego pochodzenia... Zdarza się często, że gdy pojawiają się skomplikowane graficznie znaki spoza obowiązującej tabeli Jōyō kanji, słowo zapisywane jest fonetycznie w katakanie. Dzieje się tak szczególnie w przypadku nazw roślin i zwierząt (które, swoją drogą, często też są pożyczkami z chińskiego),np.:
ponieważ 'róża' (bara no hana) ma skomplikowane znaki w złożeniu bara 薔薇の花 zapisywana jest po części katakaną : バラの花.
Tak samo będzie z wiewiórką... W znakach kanji dość skomplikowana graficznie 'kasztanowa mysz' 栗鼠, więc pojawia się wszędobylski zapis w katakanie: リス.
Chcielibyście pisać słowo 'orzeł' (washiznakiem: 鷲? Dlatego ratuje nas zapis katakaną: ワシ.
Ktoś, kto zna jednak trochę temat, zaprotestuje, mówiąc że np.: słowo 'kot' może być pisane hiraganą... i będzie miał rację, bo jest jednak pewien minus zapisu fonetycznego. W przypadku potocznych nazw zwierząt i roślin można spotkać zapis potrójny, np.:
'kot' (neko) może być pisany: ねこ, ネコ lub 猫
'pies' (inu może być w formie いぬ, イヌ lub 犬
bo:
1. są to słowa potoczne i czysto japońskie, więc mogą być zapisane w hiraganie,
2. mają znaki kanji i są nazwami zwierząt, więc mogą być zapisane w transkrypcji, czyli w katakanie,
3. mają znaki kanji, które należą do puli znaków obowiązujących, więc można (powinno się) pisać je znakami.
Ale czasami bywa zapis zwyczajowy, np.:
'tygrys' (tora raczej katakaną トラ (jeśli chodzi o zwierzaka), niż znakiem 虎 (bo wtedy raczej chodzi o ujęcie symboliczne)
'gołąb' (hato raczej w hiraganie はと (bo słowo jest potoczne), niż znakiem 鳩, bo nie wchodzi w tabelę, choć graficznie nie jest bardzo skomplikowany ('dziewiątka' + 'ptak').
Podobnie będzie ze słowem 'jabłko' (ringo), które wszyscy znają w zapisie hiraganą りんご, a mało kto wie, że istnieje zapis w znakach kanji 林檎 (leśne jabłko).
m.
:: 15 maja 2012 ::
Genkan
Genkan (玄関) to tradycyjny „przedpokój” w domach i mieszkaniach japońskich. Jego rodowód wywodzi się z domów wiejskich. Genkan pełnił funkcje przestrzenie przechodniej z zewnątrz do wewnątrz. Zostawiało się w nim buty, żeby nie nanosić do domu błota lub pyłu. Dawniej pokryty był glinianą polepą, obecnie są to w domach wolno stojących najczęściej ceramiczne płytki, a w mieszkaniach miejskich inny kolor o reszty podłogi czegoś w rodzaju linoleum. Genkan w tradycyjnej wersji jest o 20-30 cm niżej od reszty domu. Tylko w miejskich mieszkaniach jest na równi, a jego przestrzeń jest oddzielona listwą.Co ciekawe, genkan istnieje nawet w domach, które budowane są w stylu zachodnim, np.:
w stylu francuskim

w stylu alpejsko-szwajcarskim (nazwijmy to roboczo)

styl nieco palazzo

mix stylistyczny

i dwa wydania minimalistyczne


A na marginesie: to stąd - od genkanu - wzięło się powitanie i zaproszenie do wejścia do domu: oagari kudasai, czyli "racz wstąpić (wznieść się/ zrobić krok wzwyż)".
m.
:: 11 maja 2012 ::
Kompendium wiedzy o Korei
Czepiałam się niedawno książki Kima Munhaka, Koreańczycy, Japończycy, Chińczycy, wydanej przez Kwiaty Orientu w 2010 roku.A teraz, żeby nie było, że czepiam się bez pokrycia, o książce, która jest znakomitym zamiennikiem...

Choong Soon Kim, Kimchi and IT. Tradition and Transformation in Korea, Ilchokak, Seoul 2007.
Świetna, z prawdziwego zdarzenia książka popularno-naukowa napisana przez antropologa, który bardzo profesjonalnie pisze też o społeczeństwie, ekonomii i historii.
Pozycja ta liczy sobie 422 strony i dosłownie może przytłoczyć ogromem wiedzy, który przedstawia. Autor doskonale wprowadza w temat opisując źródła kultury koreańskiej, historię państwa, proces modernizacji, ewolucję polityczną i ekonomiczną, życie społeczne, tło religijne, stan edukacji, proces industrializacji i na koniec podsumowuje, analizując miejsce Korei w świecie. Dzieło bardzo kompletne, z dogłębnymi analizami, popartymi odwołaniami do prac innych badaczy w tych tematach.
I dużo ciekawych informacji, których nie znajdzie się w innych książkach, na temat cech narodowościowych Koreańczyków, takich jak pośpiech, opryskliwość, ksenofobia, fatalizm, niecierpliwość, emocjonalność, pasywność, introwertyzm, zależności dzieci, itp..., którym poświęcony jest cały rozdział („Ethos”).
Dlaczego na blogu o Japonii znów piszę o książce o Korei?
Tak jak w poprzednich pozycjach poświęconych temu krajowi, o których wspomniałam, w rozdziałach o historii można znaleźć bogactwo informacji o polityce i historii Japonii (najazdy na Koreę Toyotomiego czy okupacja w czasie II wojny światowej). I znowu cenna jest perspektywa oglądu tych zagadnień. Nieco inna niż japońska...
Książka idealna.
m.
:: 09 maja 2012 ::
Budowa naprzeciwko
Przy okazji oglądania jakiś zdjęć z Japonii, ktoś zapytał, dlaczego budynki stojące obok siebie, nie stykają się ścianami, jak w Europie...Coś w ten deseń:

Cóż, ponieważ nie jestem architektem, odpowiedź była dość łopatologiczna:
bo ze względu na zagrożenie (i to bardzo namacalne) trzęsieniami ziemi, mają opracowany inny typ konstrukcji budynków wielopiętrowych. Szumnie się to nazywa „konstrukcją bambusa” (bo bambus jest giętki i się przechyla, ale nie łamie)... Podstawą jest szkielet ze stali, który jest wypełniany podłogami i ścianami.
Jak to wygląda? Pozwolę sobie zilustrować widokiem zza okna w tokijskim mieszkaniu...
Po drugiej stronie ulicy budowany był budynek. „Budowany”, to jednak złe słowo. On wyrósł... Z zafascynowaniem obserwowałam, jak z dnia na dzień pnie się w górę.



Budowlańcy biegali po rusztowaniach i stalowych elementach bez zabezpieczenia, ale robili to tak sprawnie, że nawet nie przyszło mi do głowy, że mogliby spaść...

W porze lunchu siadali okrakiem na niższych partiach i zjadali benta. Zaczynali i kończyli pracę tak punktualnie, że mogłam według nich regulować zegarek.
Na Nowy Rok budowa miała wolne, ale ogrodzenie zostało ozdobione świątecznym Shōgatsukazari...

Wiem, że inne technologie, wiem, że nie zawsze jest tak perfekt, wiem, że widziałam tylko mały wycinek budowlanej rzeczywistości... Ale i tak robi wrażenie...
I jeszcze inne rosnące budynki:


m.
:: 07 maja 2012 ::
Estetyka przestrzeni
Założę się, że jest to praca doktorska...
Jakub Petri, Estetyczne aspekty japońskiej przestrzeni miejskiej, Universitas, Kraków 2006.
Konstrukcja, fajerwerki intelektualne w pierwszej części i ciągłe cytaty z innych opracowań wskazują na dysertacje doktorską, bo tak się pisze na mojej Alma Mater...
Hmmm...
Może to zamierzona konstrukcja tekstu - taka że Japonia pojawia się tylko w interwałach (ma) tego dyskursu estetyczno-filozoficznego?
Niewątpliwie autor jest oczytany. I to robi wrażenie. Głowna część jego opracowania to odwołania do Wittgensteina, Husserla, Heideggera, itp... reszta to cytaty z innych autorów i odwołania do innych tekstów na temat estetyki (i odrobiny) przestrzeni japońskiej...
Spodziewałam się analitycznego kompendium na tytułowy temat... Jest. Coś. Ale gubi się. W reszcie tekstu... który, można odnieść wrażenie jest niepotrzebną nadbudową (ale tak musi być w pracach akademickich....)*.
Ale, przy okazji czytania tej książki, pojawiał się motyw, o którym już od jakiegoś czasu chciałam napisać...
Na polskim rynku wydawniczym pojawia się ostatnio coraz więcej opracowań na temat Japonii. Chciałabym napisać: 'japonistycznych', ale...
Coraz więcej specjalistów z innych dziedzin naukowych pisze o i w kontekście Japonii. Najczęściej nie znają (nie uczą się) języka japońskiego. Często też kulturę japońską znają z opracowań i mediów, a nie z bezpośredniego kontaktu. Czerpiąc z innych autorów przyjmują jak leci zapis terminów japońskich, w efekcie czego w jednym opracowaniu robi się miszmasz w transkrypcji.
Japoniści już od kilkudziesięciu (niemalże) lat stosują ogólnoświatową transkrypcję Hepburna, np.: Toyotomi Hideyoshi, sushi, shintō. W opracowaniach japońskich autorów piszących po angielsku można spotykać się z innym zapisem. Do tego czasami można (o zgrozo?) spotkać się z zapisem dowolnym.
Żeby nie okazać się gołosłowną, kilka przykładów z powyżej wspomnianej książki:
zapis w opracowaniu: Ken-Ichi Sasaki → zapis poprawny: Ken'ichi Sasaki (zapewne przyjęło się na Zachodzie zapisywać imię tego pana, z myślnikiem, żeby uniknąć niepoprawnego odczytu 'Kenichi')
zapis w opracowaniu: Jun'ichirō Tanizaki → zapis poprawny Tanizaki Jun'ichirō (w opracowaniach japonistycznych przyjmuje się kolejność japońską, czyli nazwisko, imię, ale potem biedny czytelnik gubi się w księgarni, bo nie wie czy szukać książki autorstwa Kawabaty, czy autorstwa Yasunariego)
zapis w opracowaniu: Teiji Itoh → zapis poprawny Teiji Itō (wynik zastosowania transkrypcji japońskiej)
zapis w opracowaniu: Kamo-no Chōmei → zapis poprawny: Kamo no Chōmei (już od dobrych 20 lat nie stosuje się w Polsce zapisu z myślnikami)
zapis w opracowaniu: Tojotomi Hidejori → zapis poprawny: Toyotomi Hideyori (błąd wynikający z zapisu wg polskiej wymowy).
Jak na jedną pozycje wydawniczą, to różnorodność dość znaczna...
To jedno zagadnienie, które natarczywie przewija się w ostatnich wydawnictwach.
Drugie, natomiast, to kłopot z odmianą terminów japońskich przez przypadki w języku polskim:
Nazwisko Kamo no Chōmei autor Estetyki... odmienia jako 'Kamo-no Chomeiego' (co jest swoją drogą niełatwe do wymówienia), zamiast 'Kamo no Chōmeia'.
Innym przykładem będzie forma 'tokonome'... Zastanawiałam się, czy jest to literówka i miała być forma biernika, czyli: 'tokonomę', czy też ma być to forma mianownika: 'tokonome' zamiast poprawnej wersji japońskiej: 'tokonoma'...
Wiem, że problemy te mogą wydawać się czysto akademickimi i że przeciętnemu czytelnikowi tego typu zagadnienia wiszą. Tylko, że przeciętny czytelnik nie sięgnie po te pozycję...
*Skoro nie ta książka, to co w zamian? Może właśnie te podstawowe pozycje (plus kilka innych), do których odwołuje się autor:
Alberowa Zofia, O sztuce Japonii, Wiedza Powszechna, 1983.
Alberowa Zofia, Sztuka japońska, Wydawnictwo Artystyczne i Filmowe, 1987.
Barucki Tadeusz, Architektura Japonii, Warszawa 1988.
Estetyka japońska. Antologia, red. Krystyna Wilkoszewska, tom: I, II, III, Kraków 2001, 2005.
Filozofia Wschodu, red. Beata Szymańska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2001.
Kozyra Agnieszka, Filozofia nicości Nishidy Kitarō, Nozomi, Warszawa 2007.
Kozyra Agnieszka, Filozofia zen, Wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa, 2004.
Okakura Kakuzō, Księga herbaty, Vis-a-Vis Etiuda, Kraków 2004.
Suzuki Daisetz, Zen i kultura japońska, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2009.
Tubielewicz Jolanta, Kultura Japonii. Słownik, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1996.
:: 05 maja 2012 ::
MATSUMI po remoncie
Przerwę majową w szkółce wykorzystaliśmy w pełni... Sale zostały pomalowane, posprzątane i lekko przearanżowane...



To tak przy okazji pięciu lat działalności MATSUMI, które minęły nieopatrznie...
m.
:: 04 maja 2012 ::
Bambus
Materiał, z którego da się zrobić niemal wszystko...Już w III w chiński pisarz Zhu Bu napisał użytkowy Traktat o bambusie, w którym wymienił aż 1001 zastosowań tego naturalnego materiału.
A zatem kilka migawek ilustrujących wszechstronność zastosowań bambusa przy domu i w ogrodzie:
Kontrast i harmonia jednocześnie? Bambus rosnący i płot bambusowy

Poręcz ze świeżego bambusa

Furtki w stylu wabi


Najbardziej znana misa tsukubai z bambusowym „kranem”

Płoty i płotki





Element ściany

Pokrywa tradycyjnej studni

Wystawka przed knajpką

Podpórki pod czerpaki hishaku w chramie

Tradycyjny stroik noworoczny kadomatsu

Pałąk pod zasłonkę noren

I w ogródku... To też chyba jakiś gatunek bambusa

m.
:: 27 kwietnia 2012 ::
Południowi barbarzyńcy
Nanban byōbu to parawany przedstawiające gości z zagranicy (Portugalii), którzy przybywali na przełomie XVI i XVII w do portu w Nagasaki. Stanowią one świetne migawki historyczne ukazujące, w nieco krzywym zwierciadle, bo według odczuć estetycznych tubylców, elegantów ze starego świata...




Widać, skąd się mogło wziąć przekonanie, że biali barbarzyńcy (nanbanjin) mają nadzwyczaj długaśne nosy... ;)

m.
:: 25 kwietnia 2012 ::
Podwojenia
Czytając teksty japońskie często można natknąć się na znak-nie znak 々 . Jest to symbol graficzny na powtórzenie znaku kanji. Ponieważ istnieje pewna pula słów, które zachowały prymitywną liczbę mnogą (tworzoną przez podwojenie), a niektóre znaki kanji mogą składać się z niewygodnie dużej ilości kresek, żeby ułatwić zapis, wprowadza się drugi odczyt za pomocą skrótowego znaku na podwojenie, np.:時々 tokidoki (czasami)
色々な iroiro na (różny)
次々 tsugitsugi (następne)
段々 dandan (stopniowo)
年々 nennen (corocznie)
角々 kadokado (w każdym rogu)
元々 motomoto (pierwotnie, na początku)
又々matamata (znowu, ponownie)
万々banban (bardzo, w pełni)
昔々mukashimukashi (dawno, dawno temu)
丸々 marumaru (całkowicie, kompletnie)
内々 uchiuchi (prywatny, nieformalny, osobisty)
区々 kuku (różny, inny)
少々 shōshō (trochę)
代々 daidai (z pokolenia na pokolenie)
両々ryōryō (oba)
早々sōsō (wcześnie) (UWAGA: czytanie sino-japońskie)
各々onoono (każdy)
我々wareware (my)
折々oriori (czasami, od czasu do czasu)
度々 tabitabi (często)
Warto jednak zapamiętać, że w niektórych przypadkach pojawia nigoryzacja*, ułatwiająca wymowę, która nie jest zasygnalizowana graficznie w zapisie, np.:
日々hibi (codziennie, dzień po dniu)
月々 tsukizuki (co miesiąc)
様々な samazama na (różnorodny)
人々 hitobito (ludzie)
久々 hisabisa (po raz pierwszy do dawna)
下々 shimojimo lub shitajita (niższa klasa społeczna)
口々 kuchiguchi (każde wejście/ każde usta)
白々 shirojiro (bielutki)
近々 chikajika (niedługo)
先々 sakizaki (w odległej przyszłości)
所々tokorodokoro (i tu i tam, wszędzie)
品々 shinajina (różne przedmioty, różne artykuły)
黒々 kuroguro (czarniutki)
国々 kuniguni (rożne kraje)
共々tomodomo( razem)
itd...bo jest takich wyrażeń mnóstwo...
*nigoryzaja (nigori) – termin japonistyczny oznaczający „zmącenie” (zmianę) dźwięku (po części zjawisko podobne do udźwięcznienia w języku polskim) zaznaczane w hiraganie i katakanie za pomocą kreseczek ( ゛) i kółeczek (゜).
m.
:: 24 kwietnia 2012 ::
Osobiste zapiski z Japonii
Dzisiaj na szybko przekierowanie na kolejne dwa osobiste blogi z życia po japońsku. O życiu mniej lub bardziej codziennym subiektywnie, czyliSzamanka w Japonii
oraz
Subiektywnie z Japonii.
Jak we wszystkich dotychczas wspominanych blogach za każdym razem inna perspektywa. A więc różnorodnie...
m.
:: 17 kwietnia 2012 ::
W drodze na Hokkaido
Książka, a w zasadzie połączenie reportażu i dziennika z podróży z niezłą dozą podkolorowanej (?) prozy. Czyta się świetnie. Jednym tchem.
Autor ma niesamowite poczucie humoru i spory dystans do siebie, co pozwala mu dostrzec wiele ciekawych zjawisk w otoczeniu, przez które przejeżdża. Jest też człowiekiem Zachodu, który na kulturę patrzy subiektywnie i dość złośliwie. Miejscami z lekką wyższością (i nie chodzi o wzrost).
Ale, co się rzadko się zdarza, za krytyką i obgadywaniem Japończyków niejako za plecami, idą też refleksje. I to miejscami bardzo ważkie. Bo choć autor nie oszczędza opisywanych ludzi, i wylewa wszystkie żale obcokrajowca, to sposób, w jaki to robi, broni się i pokazuje problem z szerszej perspektywy. Ferguson pisze wprost i to często w dość ostrym tonie, to, o czym inni napomykają tylko półgębkiem, z obawy o dobre wychowanie. Między innymi pisze o poczuciu wyobcowania, które, prędzej czy później dopada wszystkich gaijinów w Japonii:
„Kompleks Seidenstickera – pojęcie pochodzi od nazwiska amerykańskiego uczonego i tłumacza – to określenie ambiwalentnych uczuć, jakie dręczą przebywających od dawna w Japonii obcokrajowców; wahadła emocjonalnego huśtającego się pomiędzy przyciąganiem a odrzuceniem przywiązaniem i niechęcią – w tę i z powrotem. Jednak ten obraz jest fałszywy. Uczucia, o których mowa, nie pojawiają się naprzemiennie. Są one ze sobą nierozerwalnie związane. Tak nierozerwalnie, jak odór moczu i woń kadzidła niesione przez wiatr. To samo święto oczarowuje nas i wyklucza. Nie jest tak, że Japonię się kocha, a potem się jej nienawidzi w rytm uderzeń metronomu. Ten kraj się kochanienawidzibliskodaleko niego, wyjechaćstądzostaćtu.
U większości ludzi Zachodu w końcu zwyciężą jedno z tych pragnień i zamiast odczuwać obie nierozerwalne emocje, wyjeżdżają lub zostają. Są jednak tacy, którzy tkwią pośrodku, zawieszeni pomiędzy sprzecznymi pragnieniami. Są zagubieni i niepewni, czy chcieliby zostać znalezieni. Próbują biec w dwóch kierunkach naraz i pozostają w miejscu. Jak jelonki na szosie.” (str. 144)
Muszę przyznać, że choć miejscami męczyły mnie piwno-damsko-męskie kawałki, to czytałam z ogromnym zaciekawieniem, oczekując kolejnych celnych spostrzeżeń, np.:
„Japończycy nie są chłodnym narodem. Czasami tego żałuje, trudniej przez to myśleć o wyjeździe. Problem polega na tym, że nie jesteśmy u nich mile widziani. To znaczy jesteśmy traktowaniu jako obcy. Problemem nie jest wykluczenie, lecz częściowe wykluczenie. Drzwi są otwarte, ale nie został zdjęty łańcuch łączący je z framugą. Jedna ręka zaprasza do wejścia, a druga zatrzymuje. Japonia przypomina hostessę, która flirtując, wdziera się do naszego serca, nalewa nam drinki, łechce naszą miłość własną, uśmiecha się i wzdycha, wysłuchuje naszych opowieści, a potem, gdy zapada chwilowa cisza, pyta: „Jak to zrobiłeś, ze się tak spasłeś?”. Japonia nie jest Krajem Złamanych Serc, jest Ziemią Zranionej Dumy. Martwi mnie nie tyle to, że zamierzałem zostać jednym z nich, a nie mogę – nigdy nie zamierzałem zostać Japończykiem. Moje serce człowieka Zachodu rani fakt, że wszystko, co robię i wszystko, czego chcę jest bez znaczenia. I tak nie mógłbym zostać Japończykiem, nawet jeśli bym chciał – i to właśnie obraża moją dumę. Chcemy móc odrzucać, ale nie chcemy być odrzuceni” (str. 141)
Książka ta pokazuje Japonię nie przez pryzmat haseł rodem niemalże z Wikipedii (jak książeczka Japonia autorstwa Piotra Kraśki), ale od prywatnej i niepowtarzalnej perspektywy nieco szalonego autostopowicza. Tego nie znajdziecie w standardowych opracowaniach o Japonii.
Przyznam się, że zazdroszczę trochę autorowi. Ale nie tej podróży. Raczej tupetu, dzięki któremu mógł tego dokonać...
Will Ferguson, W drodze na Hokkaido, Autostopem przez Kraj Kwitnącej Wiśni, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2011.
m.
:: 16 kwietnia 2012 ::
Pozazdrościć...
Kiedy się siedzi w Japonii brakuje polskiego chleba, czy przyzwoitych ziemniaków...Kiedy się wraca na polski grunt tęskni się za całym pakietem udogodnień:
takich „drobnostek”, jak przydomowy parking na rowery

czy kompaktowy parking na samochody. Łatwo się przyzwyczaić do takich wygód, ale, przyznaję, nawet w Tokio nie są one zbyt częste...

Bywają za to takie smaczki jak ptaszki na barierkach które, na co dzień, czynią dzień milszym

czy zadbane i architektonicznie dopieszczone zaułki


Brakuje mi też w Polsce wszędobylskich tańszych i droższych małych knajpek wszelkiej maści

Kompromisowej różnorodności i współistnienia

Sklep rowerowy obok sklepu z piklami tsukemono
A prywatnie strasznie brakuje mi w naszym kraiku nawyku sprzątania po psich pupilach

ale też jasnych oznaczeń miejsc, do których z sierściuchem można wejść

(no, dobrze, we Wro nie jest z tym najgorzej)
Tęsknię też za Starbucksem, w którym nie pytają o imię i podaję matcha latte

I jeszcze coś, co pozostaje w mojej absolutnej sferze marzeń...

że ulice z okazji Euro nie będą wiecznie rozgrzebywane, bo po raz kolejny padł jakiś kabel.
I w końcu odrobiny powagi w traktowaniu odrobiny kawaii w życiu. Przecież może być przyjemniej na cod dzień...

m.
:: 14 kwietnia 2012 ::
Norige
Elementy kultury koreańska przenikają niezwykłymi kanałami. Ostatnio, pod wpływem koreańskich dram (i współczesnych i tych bardziej historycznych) coraz bardziej popularne stają się zawieszki-talizmany norigae (w wersji japońskiej norige ノリゲ).
W Korei noszone były do tradycyjnego stroju hanbok. Na początku lat 70-tych zeszłego stulecia przywrócono tradycję norgae i hanbok i od tego czasu oba elementy narodowe zyskują na popularności.

W Japonii, pod wpływem mody na koreańskość norigae przypasowywane są nawet do kimona.
Norigae wywodzą się z szamańskich ochronnych amuletów jema, i dzielone są na 3 rodzaje:
1. magiczne, są talizmanami zapewniającymi na przykład narodziny synów
2. Symboliczne (bliskie magicznym), mające zapewnić powodzenie i szczęście
3. praktyczne, które są przybornikami na rzeczy codziennego użytku (np. na igły).
Norigae różnią się kształtem w zależności od pozycji społecznej, okazji, pory roku, a także materiałów, z których są wykonane. Najdroższe wytwarzane były z złota, srebra, brązu, miedzi, białego i zielonego jadeitu, agatu, turkusów, malachitów, pereł, korali, szylkretu, bursztynu czy kości słoniowej.
Mają rożne symboliczne kształty: zwierząt (nietoperz, kaczka, karp, żółw, motyl, cykada, tygrys czy smok(, roślin (bakłażan, czerwona ostra papryka, winogrono, pomarańcz, bawełna, orzech włoski, brzoskwinia, lotos, gałązki sosny), przedmiotów codziennego użytku (dzwonki, bębenki, siekiera, kamień do rozcierania tuszu), znaków kanji (na długowieczność czy szczęście) i w końcu symboli religijnych (dłonie Buddy, paciorki różańca).

Idea norigae bazuje na zakodowanej w nich symbolice:
Siekiera odpędza demony, które powodują choroby.
Łapa tygrysa symbolizuje odwagę, odgania zło i 5 trujących stworzeń (węża, jaszczurkę, ropuchę, wija i pająka).
i zapewnia szczęście.
Dzwonki odpędzają złe duchy, przywracają powodzenie, są też symbolem oświecenia i harmonii.
Poduszeczka (trójkątna) chroni przed trzema katastrofami: powodzią, ogniem i nawałnicami.

Karp strzeże skarbów i wiecznie czuwa (medytuje), a także zapewnia zdrowie i wigor.
Nietoperz symbolizuje szczęście i powodzenie, a także miłość, płodność i długowieczność.
Winogrona i granaty zapewniają liczne potomstwo a bakłażan i czerwona papryka zapewniają męskiego potomka.
Motyl symbolizuje szczęście małżeńskie.
Kaczki mandarynki uosabiają harmonię między małżonkami i błogosławieństwo licznych synów.
Kwiat lotosu zapewnia płodność, a jednoznacznie jest symbolem buddyjskiej nirwany.
Gałązki korala zapewniają zdrowie.
Storczyki są symbolem piękna i dobrego pochodzenia. Odpędzają też zło.
Brzoskwinia zapewnią wieczną młodość i długowieczność.
Cykada jest symbolem reinkarnacji oraz pięciu zalet: wykształcenia, prawości, skromności, wiarygodności i oszczędności.
Wersje współczesne, wykonane z nieco bardziej przystępnym materiałów, można kupić zaocznie na przykład w sklepie internetowym Sonjjang*.
Można je zakładać na różne okazje, na przykład na ślub:

Zdjęcie sukni ślubnej, przyozdobionej norigae, Sarah Lee Weave, autorki bloga A Beautiful Life.
* O cenach pomilczmy.
m.
:: 12 kwietnia 2012 ::
Bonsai dla kompletnych laików
Marzy się wam bonsai na parapecie? A nie macie talentu do podlewania i chuchania, żeby po tygodniu nie padło?I chcielibyście cieszyć się takimi kwitnącymi śliwami przez cały rok?

zdjęcie ze strony sklepu Silkflowers
Właśnie na rynku pojawiała się oferta bonsai z jedwabiu (i niestety plastiku też) dla leniwych wielbicieli japonizmów.
Wieczne i niewymagające (prócz odkurzania) bonsaiki można kupić w sklepie Silkflowers lub Quality Silk Plants, za jakieś „jedyne” 100 USD.

Zdjęcie ze sklepu Quality Silk Plants
Wyglądają prawie jak oryginalne. Ale „prawie” robi jednak sporą różnicę...
m.
:: 11 kwietnia 2012 ::
Japonia XXI wiek
Hasło „Japonia” u większości ludzi w pierwszej kolejności najczęściej budzi skojarzenia z high-tech miastami i zawrotnym tempem życia w stylu science-fiction...Nic bardziej mylnego.
Owszem, w Japonii też jest XXI w. Ale nie zawsze to widać.

Wypożyczalnia kimon naprzeciwko (Tokio)

Dōjō aikidō (Tokio)

Suszące się ściereczki z japońskiej ciastkarni (Kioto)

Pętla autobusu miejskiego, który dociera tylko 2 razy na dobę (Osezaki)

Telewizor w ryōkanie na 100 jenówki (Ōshima)

Dosztukowana plastikowa paprotka, żeby nie było łyso (Kioto)

Inna Shibuya (Tokio)

Zabezpieczenie przeciwpożarowe (Kioto)

High tech pompa (Tokio)
I na szczęście są takie miejsca.
Dzięki temu można poczuć się normalnie, swojsko i jak u siebie.
m.
Starsze wpisy ::
