:: 13 stycznia 2014 ::


Pytania i odpowiedzi na temat klasycznego teatru

Dziś coś dla zainteresowanych teatrem . Poniżej pytania do Akiry Matsui aktora i nauczyciela szkoły Kita klasycznego teatru , zadane w trakcie jednych z warsztatów:

O co najczęściej jest Pan pytany w trakcie swoich wizyt w Stanach Zjednoczonych?

Amerykanie pytają zawsze: „Dlaczego kobiety nie mogą występować w spektaklach ?” Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie chodzi głównie o to, że nie mogą, ale że nie zostały do tej pory zaakceptowane przez publiczność. Cudzoziemcy irytują się, kiedy mówię to, co słyszy się bardzo często w Japonii, mianowicie, że zostało stworzone z myślą o ciele mężczyzny. Dlatego kobiety są fizycznie nieprzystosowane do występowania w spektaklach. Więc, kiedy tłumaczę, że nawet gdyby kobiety grały w , wywołałoby to masę pytań o w kontekście tradycji i o to, jak ważna jest kwestia utrzymania tradycji. Nawet Harvard musiał zaakceptować kobiety-studentki; ale Smith College jest nadal uczelnią przeznaczoną wyłącznie dla kobiet. Jest to ciągle pielęgnowana tradycja, dlatego kwestia kobieca zasługuje na rozpatrzenie właśnie na gruncie tradycji. Albo spójrzcie na społeczność Amiszów, którzy odmawiają z korzystania z elektryczności w życiu codziennym – ich kultura została wykreowana przez narzucone sobie przez Amiszów restrykcje. również jest wytworem tego rodzaju 600 letnich restrykcji, więc zmiana, polegająca na występach kobiet nie jest łatwa do przeprowadzenia.

W istocie są kobiety, będące profesjonalnymi aktorkami w szkole Kanze, Hoshō i innych szkołach (ryūgi), ale nie występują one jeszcze w mojej szkole Kita. Większość amatorów to również kobiety. W dzisiejszych czasach trudno pozyskać kobietom aprobatę widowni, żeby mogły stać się profesjonalnymi aktorkami. Ale one dopiero w tej chwili zaczynają wkraczać na scenę 600 letniej tradycji. Być może za 100 lat będzie wiele kobiet występujących w spektaklach . Żeby mogło się tak stać, przede wszystkim potrzebni są dramatopisarze i reżyserzy, którzy potrafiliby stworzyć nowy styl .

W jaki sposób sztuki są związane z tymi samymi opowieściami w kyōgen i kabuki?

Historie opowiadane w i kabuki różnią się od siebie, ale na przestrzeni wielu lat kabuki zaadoptowało wiele z tych historii na potrzeby własnego stylu. Szczególnie podczas Restauracji Meiji, kabuki zaczęło wykorzystywać najbardziej popularne dramaty , takie jak: Dojoji, Funa, Benkei, Shokumi (z Matsukaze i Kenjincho. Te sztuki pochodzą z teatru -kyōgen i są nazywane matsubame mono - nazwa pochodzi od zasłony z namalowanym drzewem sosnowym używanej na scenie teatr kabuki. W kabuki sztuki te są żywsze i obszerniejsze, z chórem śpiewającym nagauta i pełnymi wigoru tańcami odori.

Czy maska służy po to, by wyeliminować mimikę twarzy aktora, czy po to, by upiększyć jej naturalny sposób ekspresji?

I jedno, i drugie. Maska symbolizuje abstrakcyjną twarz człowieka, pozbawionego wyraźnego, emocjonalnego wyrazu. Aby wydobyć emocje spod maski, aktor musi stworzyć te emocje nie za pomocą własnej twarzy, lecz poprzez opanowanie maski. Dysponuje tylko dwoma ruchami: lekkie pochylenie maski ku dołowi symbolizuje smutek; maska uniesiona do góry – radość. Jednam maska sama w sobie nie jest zbyt interesująca – aktor musi się nauczyć, w jaki sposób jej dobrze używać, aby uczynić kreowaną przez siebie postać godną uwagi. I nawet, kiedy siedzi w bezruchu, musi posiąść umiejętność ciągłego kreowanie emocji poprzez maskę. Maska blokuje widzenie aktorowi – aktor musi patrzeć przez otwory imitujące oczy, które są niewielkie i ograniczają mu pole widzenia. Ale czasami lepiej mieć ściśle wyznaczone pole widzenia, żeby lepiej wczuć się w rolę. Ograniczenie pola widzenia wzmaga napięcie aktorskie. Aktor zdaje sobie sprawę, ze może polegać wyłącznie na sobie. Otwory imitujące oczy umożliwiają aktorowi osiągnięcie obiektywnego spojrzenia na swoją własną grę – Zeami nazywa to riken no ken, czyli „spoglądanie na siebie z dystansu”. Mówi, że aktor wkracza w nowy kosmos dzięki „oczom” maski. Dziwne, ale aktor może czasami łatwiej dostrzec ważne rzeczy, kiedy jego pole widzenia jest ograniczone dokładnie do tych dwóch otworów w masce.

Często oglądam maebayashi (aktor występujący tutaj bez maski,ubrany w oficjalne czarne kimono) na deskach teatrów . Czy stanowi to zasadniczą część programu?

Nie, ponieważ na tradycyjny program pełnego przedstawienia składa się i kyōgen. Ale maebayashi pozwala dostrzec widowni dostrzec „zarys” tańca, zanim zostanie on przytłoczony przez perukę, maskę i kostium. Kiedy macie te wszystkie rzeczy na sobie, widzom trudno zobaczyć ciało aktora. Będący człowiekiem aktor, ubrany w taki strój, delikatnie zmienia taniec z chwilą, gdy staje się demonem lub kobietą. Podczas maebayashi aktor wykonuje bardzo poprawny i czysty taniec jako mężczyzna, bez żadnego przebrania. I właśnie dlatego maebayashi pojawia się podczas przedstawień , żeby pozwolić publiczności dostrzec podstawy, na których opierają się pełne tańce .

Wydaje się, że rozpowszechniło się w całej Japonii. Czy gdzieś w kraju nie wystawia się ?

Być może takim miejscem jest Hokkaidō. W Epoce Edo było zgłębianie przez wszystkich samurajów jako część sztuki walki. Dlatego daimyō w całym kraju przyjmowali aktorów jako wasali. Sztuka upowszechniła się, a ośrodki ćwiczeń i teatry powstawały na przełomie wieków na terenie całego kraju. Jednak obecnie nie jest tak głęboko zintegrowane z kulturą. Częściowo jest to spowodowane upadkiem szogunatu i utratą jego patronatu po Restauracji Meiji. Odpowiedzialny jest za to także system edukacji. Po Restauracji Meiji w szkołach zaczęto uczyć wyłącznie zachodniej muzyki. Można się było uczyć gry na harmonijce, ale nie n shamisenie. Nauka japońskiej muzyki i tradycyjnych sztuk została wyparta przez kulturę Zachodu. Teraz młodzi Japończycy przyswajają sobie różnego rodzaju sztuki i obyczaje z zagranicy, mało interesują się natomiast swoim kulturowym dziedzictwem. Rząd nie wspiera tradycyjnych sztuk. Oczekuje od zainteresowanych, aby finansowali sami swoje hobby; co za tym idzie opłaty za lekcje i przedstawienia są drogie i nie każdy może sobie na nie pozwolić. zdaje się być staromodną sztuką, obcą dla współczesnego Japończyka. Aby teatr zyskał większą popularność, trzeba pokonać te uprzedzenia i uczynić wszystko, żeby przybliżyć tę sztukę młodzieży. Władze muszą się zgodzić, aby włączyć japońską muzykę i tradycyjne sztuki, obok tych zachodnich, do programu nauczania. Tylko wówczas, gdy system edukacyjny naprawdę wesprzeć , będzie można uznać tę sztukę za część dziedzictwa narodowego.

m.


:: 17 stycznia 2014 ::


2. Konkurs Krasomówczy Języka Japońskiego dla Licealistów

5 lutego 2014 roku w Polsko Japońskiej Wyższej szkole Technik Komputerowych w Warszawie
będzie miał miejsce 2. Konkurs Krasomówczy Języka Japońskiego dla Licealistów.

Do wyboru 4 tematy wystąpień:

1. Porozumienie międzykulturowe.
2. Problemy współczesnego świata.
3. Coś, co jest dla mnie ważne.
4. Moje przesłanie dla przyszłych pokoleń.

Wystąpienie powinno trwać ok. 3 minut (maksymalnie 3 min 30 sek.) i musi być wygłoszone z pamięci, a po zakończeniu wystąpienia uczestnikom zostanie zadanych kilka pytań.

Prace można nadsyłać do 3 lutego.
W nagrodę zwycięzca będzie reprezentował Polskę na konkursie w Japonii.

Więcej informacji tutaj(strona po japońsku).

m.


:: 20 stycznia 2014 ::


Japonia niekoniecznie jak z obrazka

W dzisiejszej odsłonie shashin monogatari nie chcę studzić entuzjazmu osób, które właśnie planują tegoroczne wyjazdy do Japonii, ale tylko chcę wtrącić moje dwa grosze...

Ku przestrodze: pamiętajcie, że Japonia nie wszędzie będzie wyglądała jak na zdjęciach z folderów przysłowiowych biur turystycznych...

Japonia w większości miejsc jest całkiem zwyczajna, mało fotogeniczna, brzydko industrialna, czy po prostu, miejska...
















Ale i tak miejcie oczy szeroko otwarte.

m.



:: 21 stycznia 2014 ::


Zazen

Znów wraca temat medytacji zen...

Jest takie fajne miejsce w sieci Sangha Dogen Zenji, które przekłada się na realną obecność w większych miastach Polski. W tym i u nas we Wro.

Dla tych, którzy na poważnie chcą zacząć „siedzieć” dobry adres:
Ośrodek Wrocław
ul. Ruska 46 B pok. 221
("Fundacja Koliber")

Praktyka odbywa się 3 razy w tygodniu: w poniedziałki i środy o 19:30 oraz w soboty o 10:00.
Kontakt: sylwiarogosz@wp.pl, lub tel: 883 255 762.

m.


:: 27 stycznia 2014 ::


Japoński Blondynki

Pani Pawlikowska (podróżniczka-celebrytka) wydała całą serię rozmówek na wypadek podroży po różnych krajach. Pokusiła się także o wersję japońską:




Rozmówki, jak rozmówki. W wstępie jest wyraźnie napisane „Jest to kurs rozmawiania w języku obcym, a dalej „[...] to kurs nauki języków obcych oparty o zupełnie nową metodę nauczania. Powstała ona w oparciu o moje doświadczenie w nauce języków obcych. Bo pewnego dnia zorientowałam się, że języka obcego można nauczyć się na zasadzie logicznej układanki.”(str. 5)

{moje natychmiastowe pytanie: jakiej?}

W wyjaśnieniach autorki, niestety pojawia się pewna niekonsekwencja: z jednej strony „zero gramatyki”, z drugiej ta wspomniana logika to „Nauczenie się na pamięć przykładowych konstrukcji oraz ich składowych elementów, pozwala na budowanie nowych zdań i wyrażeń, a więc poprawne* posługiwanie się obcym językiem.” (str. 5). Czyli mam rozumieć, że „przykładowe konstrukcje” nie mają nic do czynienia z gramatyką? A w takim razie po co na końcu książki zamieszczony został „Niezbędnik gramatyczny” (który osobie kompletnie nieobeznanej z japońskim raczej naukę utrudni niż ułatwi...)?

{*wytłuszczenie moje}

Ale nie tego się chcę przyczepić...

Rozmówki japońskie to kontynuacja serii... I to widać, że produkowanej z matrycy.
Bo, może w przypadku innych języków z innych rejonów kulturowych pytania typu:

„Czy pani mówi po portugalsku/ niderlandzku?”
„Proszę to powiedzieć po norwesku”
„Mój hotel jest przy ulicy Cervantesa”
„Mogę zapłacić 20 Euro”
„Poproszę zimną wodę z gazem”
„Chciałbym trochę szynki serrano”
„Ten pokój nie ma elektryczności, więc chciałbym inny pokój”
„Poproszę bilet sypialny do Nowego Jorku/ Sewilli”
„W moim kraju mamy religię, która nie pozwala jeść mięsa ze szczura”
„Jesteś kibicem Realu czy Atletico” (po pytaniu, czy ktoś jest z Madrytu...)
„Jak się nazywa po portugalsku takie duże pomarańczowe warzywo?”, itd...

sprawdzają się być może, ale już w Japonii (co trzeba z przykrością niektórym uświadomić), kompletnie nie...

Oczywiście wersji japońskiej nie napisała autorka. Zrobiło to Quendi (biuro, które nawet nie ma jeszcze przyzwoitej strony internetowej) i zrobiło swoją robotę poprawnie (wersji japońskiej językowo, nie można nic zarzucić) i przełożyło wszystko dosłownie (pewnie tłumacz zaśmiewał się przy tym do łez), więc teraz korzystając z książeczki dla podróżników można ładnie po japońsku powiedzieć „Deszcz jest fajny. A ty nie jesteś z cukru” (Ame wa suteki desu yo. Anata wa satō de dekite iru wake ja arimasen). Tyle, że ze świecą szukać Japończyka, który zrozumie treść tego idiomatycznego wyrażenia...

I, może gdyby pani Pawlikowska zechciała jednak pouczyć się nieco bardziej tradycyjnymi metodami japońskiego, nie sygnowałaby nazwiskiem rozmówek kompletnie nieprzydatnych i nieprzystających do kultury japońskiej. Owszem, jeśli jest specjalistką od krajów południowo- amerykańskich, to pewnie mogła się pokusić o zgodę na przełożenie po prostu z hiszpańskiego na portugalski, bez kolosalnych kulturowych lub geograficznych wpadek. Ale, litości, wbijanie komuś do głowy, że w Japonii można pytać o ulice Cervantesa i ceny w Euro, jest już podróżniczym brakiem profesjonalizmu.

I może wtedy też przejrzałaby tekst przed wydaniem i dostrzegła, że według jej „logicznej metody nauczania” podawanie do frazy „byłem” trzech form: deshita, imashita, arimashita, czy do formy czasu przyszłego „będę” dwóch: desu, deshō, a zaraz potem zdania „będę w Barcelonie” „Baruserona ni imasu”, dla osoby, która japońskiego się porządnie uczy/ła po prostu się to logicznej kupy nie trzyma...

Droga „autorko”,
japońskiego nie da się „nauczyć instynktownie – najpierw zapamiętać dane wyrażenia i zdania poprzez systematyczne powtarzanie ich na głos, a potem z zasadą logiki (sic!) budować z nich własne przykłady.”

Żeby nauczyć się japońskiego w stopniu umożliwiającym rozmowy, trzeba poznać przynajmniej podstawy gramatyki (bo warto wiedzieć, że jest to język aglutynacyjny z odmienną od naszej składnią), trzeba wkuć pewną ilość słówek i poznać „odmianę” czasowników. Co więcej, trzeba mieć świadomość odmienności kultury i trzeba myśleć...

m.




::

2017
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


RSS