:: 21 stycznia 2014 ::


Zazen

Znów wraca temat medytacji zen...

Jest takie fajne miejsce w sieci Sangha Dogen Zenji, które przekłada się na realną obecność w większych miastach Polski. W tym i u nas we Wro.

Dla tych, którzy na poważnie chcą zacząć „siedzieć” dobry adres:
Ośrodek Wrocław
ul. Ruska 46 B pok. 221
("Fundacja Koliber")

Praktyka odbywa się 3 razy w tygodniu: w poniedziałki i środy o 19:30 oraz w soboty o 10:00.
Kontakt: sylwiarogosz@wp.pl, lub tel: 883 255 762.

m.


:: 20 stycznia 2014 ::


Japonia niekoniecznie jak z obrazka

W dzisiejszej odsłonie shashin monogatari nie chcę studzić entuzjazmu osób, które właśnie planują tegoroczne wyjazdy do Japonii, ale tylko chcę wtrącić moje dwa grosze...

Ku przestrodze: pamiętajcie, że Japonia nie wszędzie będzie wyglądała jak na zdjęciach z folderów przysłowiowych biur turystycznych...

Japonia w większości miejsc jest całkiem zwyczajna, mało fotogeniczna, brzydko industrialna, czy po prostu, miejska...
















Ale i tak miejcie oczy szeroko otwarte.

m.



:: 17 stycznia 2014 ::


2. Konkurs Krasomówczy Języka Japońskiego dla Licealistów

5 lutego 2014 roku w Polsko Japońskiej Wyższej szkole Technik Komputerowych w Warszawie
będzie miał miejsce 2. Konkurs Krasomówczy Języka Japońskiego dla Licealistów.

Do wyboru 4 tematy wystąpień:

1. Porozumienie międzykulturowe.
2. Problemy współczesnego świata.
3. Coś, co jest dla mnie ważne.
4. Moje przesłanie dla przyszłych pokoleń.

Wystąpienie powinno trwać ok. 3 minut (maksymalnie 3 min 30 sek.) i musi być wygłoszone z pamięci, a po zakończeniu wystąpienia uczestnikom zostanie zadanych kilka pytań.

Prace można nadsyłać do 3 lutego.
W nagrodę zwycięzca będzie reprezentował Polskę na konkursie w Japonii.

Więcej informacji tutaj(strona po japońsku).

m.


:: 13 stycznia 2014 ::


Pytania i odpowiedzi na temat klasycznego teatru

Dziś coś dla zainteresowanych teatrem . Poniżej pytania do Akiry Matsui aktora i nauczyciela szkoły Kita klasycznego teatru , zadane w trakcie jednych z warsztatów:

O co najczęściej jest Pan pytany w trakcie swoich wizyt w Stanach Zjednoczonych?

Amerykanie pytają zawsze: „Dlaczego kobiety nie mogą występować w spektaklach ?” Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie chodzi głównie o to, że nie mogą, ale że nie zostały do tej pory zaakceptowane przez publiczność. Cudzoziemcy irytują się, kiedy mówię to, co słyszy się bardzo często w Japonii, mianowicie, że zostało stworzone z myślą o ciele mężczyzny. Dlatego kobiety są fizycznie nieprzystosowane do występowania w spektaklach. Więc, kiedy tłumaczę, że nawet gdyby kobiety grały w , wywołałoby to masę pytań o w kontekście tradycji i o to, jak ważna jest kwestia utrzymania tradycji. Nawet Harvard musiał zaakceptować kobiety-studentki; ale Smith College jest nadal uczelnią przeznaczoną wyłącznie dla kobiet. Jest to ciągle pielęgnowana tradycja, dlatego kwestia kobieca zasługuje na rozpatrzenie właśnie na gruncie tradycji. Albo spójrzcie na społeczność Amiszów, którzy odmawiają z korzystania z elektryczności w życiu codziennym – ich kultura została wykreowana przez narzucone sobie przez Amiszów restrykcje. również jest wytworem tego rodzaju 600 letnich restrykcji, więc zmiana, polegająca na występach kobiet nie jest łatwa do przeprowadzenia.

W istocie są kobiety, będące profesjonalnymi aktorkami w szkole Kanze, Hoshō i innych szkołach (ryūgi), ale nie występują one jeszcze w mojej szkole Kita. Większość amatorów to również kobiety. W dzisiejszych czasach trudno pozyskać kobietom aprobatę widowni, żeby mogły stać się profesjonalnymi aktorkami. Ale one dopiero w tej chwili zaczynają wkraczać na scenę 600 letniej tradycji. Być może za 100 lat będzie wiele kobiet występujących w spektaklach . Żeby mogło się tak stać, przede wszystkim potrzebni są dramatopisarze i reżyserzy, którzy potrafiliby stworzyć nowy styl .

W jaki sposób sztuki są związane z tymi samymi opowieściami w kyōgen i kabuki?

Historie opowiadane w i kabuki różnią się od siebie, ale na przestrzeni wielu lat kabuki zaadoptowało wiele z tych historii na potrzeby własnego stylu. Szczególnie podczas Restauracji Meiji, kabuki zaczęło wykorzystywać najbardziej popularne dramaty , takie jak: Dojoji, Funa, Benkei, Shokumi (z Matsukaze i Kenjincho. Te sztuki pochodzą z teatru -kyōgen i są nazywane matsubame mono - nazwa pochodzi od zasłony z namalowanym drzewem sosnowym używanej na scenie teatr kabuki. W kabuki sztuki te są żywsze i obszerniejsze, z chórem śpiewającym nagauta i pełnymi wigoru tańcami odori.

Czy maska służy po to, by wyeliminować mimikę twarzy aktora, czy po to, by upiększyć jej naturalny sposób ekspresji?

I jedno, i drugie. Maska symbolizuje abstrakcyjną twarz człowieka, pozbawionego wyraźnego, emocjonalnego wyrazu. Aby wydobyć emocje spod maski, aktor musi stworzyć te emocje nie za pomocą własnej twarzy, lecz poprzez opanowanie maski. Dysponuje tylko dwoma ruchami: lekkie pochylenie maski ku dołowi symbolizuje smutek; maska uniesiona do góry – radość. Jednam maska sama w sobie nie jest zbyt interesująca – aktor musi się nauczyć, w jaki sposób jej dobrze używać, aby uczynić kreowaną przez siebie postać godną uwagi. I nawet, kiedy siedzi w bezruchu, musi posiąść umiejętność ciągłego kreowanie emocji poprzez maskę. Maska blokuje widzenie aktorowi – aktor musi patrzeć przez otwory imitujące oczy, które są niewielkie i ograniczają mu pole widzenia. Ale czasami lepiej mieć ściśle wyznaczone pole widzenia, żeby lepiej wczuć się w rolę. Ograniczenie pola widzenia wzmaga napięcie aktorskie. Aktor zdaje sobie sprawę, ze może polegać wyłącznie na sobie. Otwory imitujące oczy umożliwiają aktorowi osiągnięcie obiektywnego spojrzenia na swoją własną grę – Zeami nazywa to riken no ken, czyli „spoglądanie na siebie z dystansu”. Mówi, że aktor wkracza w nowy kosmos dzięki „oczom” maski. Dziwne, ale aktor może czasami łatwiej dostrzec ważne rzeczy, kiedy jego pole widzenia jest ograniczone dokładnie do tych dwóch otworów w masce.

Często oglądam maebayashi (aktor występujący tutaj bez maski,ubrany w oficjalne czarne kimono) na deskach teatrów . Czy stanowi to zasadniczą część programu?

Nie, ponieważ na tradycyjny program pełnego przedstawienia składa się i kyōgen. Ale maebayashi pozwala dostrzec widowni dostrzec „zarys” tańca, zanim zostanie on przytłoczony przez perukę, maskę i kostium. Kiedy macie te wszystkie rzeczy na sobie, widzom trudno zobaczyć ciało aktora. Będący człowiekiem aktor, ubrany w taki strój, delikatnie zmienia taniec z chwilą, gdy staje się demonem lub kobietą. Podczas maebayashi aktor wykonuje bardzo poprawny i czysty taniec jako mężczyzna, bez żadnego przebrania. I właśnie dlatego maebayashi pojawia się podczas przedstawień , żeby pozwolić publiczności dostrzec podstawy, na których opierają się pełne tańce .

Wydaje się, że rozpowszechniło się w całej Japonii. Czy gdzieś w kraju nie wystawia się ?

Być może takim miejscem jest Hokkaidō. W Epoce Edo było zgłębianie przez wszystkich samurajów jako część sztuki walki. Dlatego daimyō w całym kraju przyjmowali aktorów jako wasali. Sztuka upowszechniła się, a ośrodki ćwiczeń i teatry powstawały na przełomie wieków na terenie całego kraju. Jednak obecnie nie jest tak głęboko zintegrowane z kulturą. Częściowo jest to spowodowane upadkiem szogunatu i utratą jego patronatu po Restauracji Meiji. Odpowiedzialny jest za to także system edukacji. Po Restauracji Meiji w szkołach zaczęto uczyć wyłącznie zachodniej muzyki. Można się było uczyć gry na harmonijce, ale nie n shamisenie. Nauka japońskiej muzyki i tradycyjnych sztuk została wyparta przez kulturę Zachodu. Teraz młodzi Japończycy przyswajają sobie różnego rodzaju sztuki i obyczaje z zagranicy, mało interesują się natomiast swoim kulturowym dziedzictwem. Rząd nie wspiera tradycyjnych sztuk. Oczekuje od zainteresowanych, aby finansowali sami swoje hobby; co za tym idzie opłaty za lekcje i przedstawienia są drogie i nie każdy może sobie na nie pozwolić. zdaje się być staromodną sztuką, obcą dla współczesnego Japończyka. Aby teatr zyskał większą popularność, trzeba pokonać te uprzedzenia i uczynić wszystko, żeby przybliżyć tę sztukę młodzieży. Władze muszą się zgodzić, aby włączyć japońską muzykę i tradycyjne sztuki, obok tych zachodnich, do programu nauczania. Tylko wówczas, gdy system edukacyjny naprawdę wesprzeć , będzie można uznać tę sztukę za część dziedzictwa narodowego.

m.


:: 27 grudnia 2013 ::


Bouvierowskie omote i ura

Korzystając ze świątecznego luzu, ponownie przeczytałam dwie książki Nicolasa Bouviera o Japonii.

Kronika japońska (to omote, czyli wierzch, prawa strona)



zawiera przemieszane zapiski z lat 1955, 1964-1977. Nie szkodzi, że przemieszane, ponieważ jest to zbiór eseików na temat historii, kultury i japońskiej przeszłości. Czyta się wybornie, choć tematyka dla współczesnego odbiorcy może być już oklepana.

Autor Japonią zachwycony pokazuje Japonię piękną, a ludzi urokliwych.

Pustka i pełnia to ura (spód, druga strona medalu).



To także zapiski z mniej więcej tego samego okresu (z lat 1964-1970). Lecz tu jawi się całkiem inny kraj: zapyziały, brudny, ksenofobiczny i z brzydkimi ludźmi na dodatek (głównie niekształtnymi kobietami).

I tak jak za pierwszym czytaniem, jestem w rozterce...

Podejrzewam, że pierwsza książka to teksty pisane na zamówienie do publikacji. Druga, to prywatne zapiski (o egzemie, o ciąży żony i własnej obcości na japońskim gruncie) opublikowane w 2004 roku już po śmierci autora...

Pierwsza książka jest świetna. Druga irytująca.
Pierwsza daje złudzenie, że autor świetnie zna kulturę, o której pisze. Druga, natomiast to złudzenie odbiera...

I może dlatego warto jednak przeczytać obie. Bo to są jednak dwie strony tego samego medalu.


Nicolas Bouvier, Kronika japońska, Noir Sur Blanc, Warszawa 2001.
Nicolas Bouvier, Pustka i pełnia, Noir Sur Blanc, Warszawa 2005.

m.


:: 23 grudnia 2013 ::


Kadomatsu

Z okazji końca roku i zbliżającego się Nowego Roku na japońskich ulicach pojawiają się dekoracyjne kompozycje z bambusa i sosny zwane kadomatsu. Zarówno bambus jak i sosna stanowią symboliczne wyrażenie życzeń długowieczności.

Formy kompozycji bywają różne...

Począwszy od spokrewnionych z ikebaną:


Poprzez podobne do naszych choinek lub snopków dożynkowych (lub chochołów)








Czasami przybierają rozmiary ogromnych kompozycji z elementami kare sansui



Najbardziej mnie bawią te sklecone od niechcenia:




m.


:: 02 grudnia 2013 ::


O stereotypowej pracowitości

Żeby nakłonić do delikatnej refleksji naszych uczniów (i wszystkich uczących się i to nie tylko japońskiego), którzy wyrażają ogromne zdziwienie, kiedy zadaję pytanie : "Kto się uczy materiału z zajęć w domu?" i dla tych, którzy wstydzą się robić ćwiczenia przy tablicy i myślą "bo przecież wstyd będzie, jak zrobię błąd" trzy wyjątki pedagogiczno-socjologiczne:

"W latach siedemdziesiątych XX wieku psychologowie Harold Stevenson i James Stigler zainteresowali się różnicą między osiągnięciami uczniów azjatyckich i amerykańskich w dziedzinie matematyki. Już w piątej klasie szkoły podstawowej najsłabsza klasa japońska przewyższała najlepszą klasę amerykańską pod względem umiejętności i osiągnięć matematycznych. Aby wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje, Stevenson i Stigler przez następnych dziesięć lat porównywali klasy w amerykańskich, chińskich i japońskich szkołach podstawowych. Badacze doznali objawienia, obserwując, jak pewien japoński chłopiec próbuje narysować na tablicy trójwymiarowe figury. Chłopiec zmagał się z tym zadaniem przez czterdzieści pięć minut, popełniając niezliczone błędy. Przyglądający się temu Stivenson i Stigler odczuwali coraz silniejszy niepokój i zażenowanie w odróżnieniu do samego ucznia, który wcale nie wydawał się skrępowany sytuacją, w jakiej się znalazł. Amerykańscy obserwatorzy zaczęli się zastanawiać, dlaczego czuli się gorzej niż on. "nasza kultura nakłada ogromne koszty psychologiczne na każdego, kto popełnia błąd – zauważył Stigler – podczas gdy w Japonii wygląda to zupełnie inaczej. W Japonii błędy i pomyłki są traktowane jako naturalny element procesu uczenia się." (japoński chłopiec w końcu rozwiązał zadanie, co wywołało głośny aplauz wśród jego kolegów)."*


"Azjaci do dziś wierzą, że osiągnięcia intelektualne – a w każdym razie dobre stopnie z matematyki – są przede wszystkim efektem mozolnego wysiłku, podczas gdy Amerykanie pochodzenia europejskiego są bardziej skłonni uważać, że jest to kwestia wrodzonych zdolności lub posiadania dobrego nauczyciela."**


"I na tym właśnie polega ogromna przewaga kultury azjatyckiej nad europejską – odnoszenie sukcesu dla dobra rodziny wydaje się silniejszym bodźcem motywującym niż osiąganie sukcesu wyłącznie dla siebie. Jeżeli ja, pochodząca z Zachodu jednostka, która jest panem samej siebie, postanowię dążyć do sukcesu, by zyskać sławę lub bogactwo, to jest to moja indywidualna decyzja. A jeśli uznam, że moje talenty są zbyt przeciętne lub że nie mam ochoty ciężko pracować, to mogę się wycofać z wyścigu szczurów. Jeżeli jednak jestem silnie związany z rodziną i zostałem wykarmiony jej oczekiwaniami wobec mojej osoby, to nie mam innego wyjścia, niż tylko dać z siebie wszystko w szkole i później, w życiu zawodowym. A oczekiwania te są uzasadnione, ponieważ jasno mi uświadomiono, że mój sukces jest kwestią woli, a nie tylko wrodzonego talentu."***


*Carol Tavris, Elliot Aronson, Błądzą wszyscy (ale nie ja). Dlaczego usprawiedliwiamy głupie poglądy, złe decyzje i szkodliwe działania, Smak Słowa, Sopot -Warszawa 2013, str. 219.

**Richard E. Nisbett, Inteligencja. Sposoby oddziaływania na IQ, Smak Słowa, Sopot 2010, str. 156.

***Richard E. Nisbett, Inteligencja. Sposoby oddziaływania na IQ, Smak Słowa, Sopot 2010, str. 159.

P.S.
Z cytatem pierwszym pewnie nie zgodzą się ci, którzy mieli okazję popracować w japońskich firmach ;)...


:: 23 listopada 2013 ::


Desery matchowe dla leniwych

Galaretka matchowa





Do zaparzonej matcha z odrobiną cukru wystarczy dodać 2 łyżki agar agar...


Tandem tapioka matcha







Do ugotowanej tapioki trzeba dodać tylko trochę herbaty i odrobinę cukru (najlepiej brązowego). Dekoracja według własnego widzimisię i zawartości lodówki...

m.



:: 18 listopada 2013 ::


O Japonii z innej perspektywy

O ekonomii japońskiej mówiło się z zachwytem do pierwszego kryzysu azjatyckiego w 1997 roku. Potem jeszcze, szczególnie w zarządzaniu, na topie były hasła takie jak: kaizen, 5S (seiri, seiton, seisō, seiketsu oraz shitsuke ) czy system kanban.

A potem przyszedł drugi kryzys w 2008 roku i spowolnienie gospodarcze, o którym się już mówi i pisze ze znacznie mniejszym entuzjazmem...

Kto ma ochotę podrążyć temat protekcjonizmu i polityki przemysłowej oraz deflacji, finansowania R&D, czy wynagrodzenia dyrektorów generalnych w Japonii (w porównaniu do innych krajów), do poczytania:



Ha-Joon Chang, 23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2013.

I nie tylko o Japonii... I nie tylko dla specjalistów...

m.


:: 08 listopada 2013 ::


Pięć Smaków 2013

Właśnie trwa Festiwal Pięciu Smaków w ramach Nowych Horyzontów...

Niestety, to co japońskie pokazywane jest w Warszawie.

U nas, we Wro, wersja okrojona, a szczegóły na stronie dolnośląskiej edycji festiwalu.

m.



:: 05 listopada 2013 ::


Nowości z WUW

Do poczytania na deszczowy listopad...
Książki może melancholijne, może smutne, może i nawet feministyczne...




Lata mroku Sawako Ariysohi to opowieść o starości, niedołężnieniu i problemie starzenia się społeczeństwa. Mimo że została wydana w 1972 roku, nadal, a może tym bardziej, bo zjawisko kōreika, czyli starzejącego się społeczeństwa (skrót od kōreika shakai 高齢化社会) z upływem czasu i postępem cywilizacyjnym tylko się pogłębia...

Powieść o uciążliwości, nieporadności, ale też o miłości, człowieczeństwie, choć też jednak o neurotycznym poczuciu obowiązku...

Druga książka też o kobiecej naturze



Onnazaka. Droga kobiety to opowieść z echem feudalizmu i neokonfucjanizmu w tle. Japonia już niemalże nowoczesna (akcja dzieje się w epoce Meiji 1868-1912), ale kobiety wciąż są uwikłane w tradycyjne zależności społeczne...

To smutna historia głównej żony, której mąż zleca znalezienie mu odpowiedniej kochanki... Historia, która szczegółowo pokazuje sytuację kobiet uzależnionych od losu i pozycji materialnej.

*
Sawako Ariyoshi, Lata mroku, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2013, przekład Agnieszka Kozyra.

Fumiko Enchi, Onnazaka. Droga kobiety, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2013, przekład Iwona Kordzińska-Nawrocka.


m.



:: 31 października 2013 ::


Ooo, jak zielono...

Dla tych, którzy wciąż nie mają dość zielonej herbaty w jedzeniu: inspirujący blog Cooking with Japanese tea.

W sam raz na weekend...


:: 28 października 2013 ::


Smaczki Edo

Jakiś czas temu ukazał się przekład powieści Ihary Saikaku Żywot kobiety swawolnej.



Jest to pozycja bardzo ładnie przełożona z klasycznego japońskiego przez dr hab. Iwonę Kordzińską-Nawrocką , ukazująca życie uczuciowe i erotyczne w epoce Edo.

Ihara Saikaku opisał w niej różne historii miłosne opowiadane przez starą mniszkę, podkreślając zarówno zniewalającą siłę, jak i ulotność miłosnych uniesień. Autor podaje nam nie tylko szczegółowy opis światka i półświatka, ale także obnaża słabe strony ludzkiej natury. I to zarówno kobiecej jak i męskiej...

Nieco wcześniej ukazała się też monografia poświęcona kulturze mieszczańskiej opisanej przez Iharę Saikaku autorstwa tłumaczki.



Jest to dokładna analiza świata mieszczan epoki Edo, skupiająca się szczególnie na trzech aspektach: kulturze pieniądza, kulturze miłości oraz kulturze zabawy. Świetna książka dla tych, którzy lubią smaczki kulturowe...

Niestety, pozycji tej trzeba szukać w bibliotekach, bo nakład jest już wyczerpany...


Ihara Saikaku, Żywot kobiety swawolnej, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Waszawa, 2011.
Iwona Kordzińska-Nawrocka, Ulotny świat ukiyo. Obraz kultury mieszczańskiej w twórczości Ihary Saikaku, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2010.

m.


:: 24 października 2013 ::


Cytra koto

Dla tych, którzy „w ciemno” wybierają się na Jazztopadowy koncert...



Nazwa koto obecnie odnosi się do cytry japońskiej, ale pierwotnie tym terminem określano wszystkie instrumenty strunowe (szarpane chordofony) w Japonii. Koto przywędrowało na Wyspy Japońskie z Chin, gdzie popularna była siedmiostrunowa cytra qin.

Japońskie koto wywodzi się od chińskiej cytry se z przesuwnymi mostkami (progami). Pierwsze japońskie wersje tego instrumentu wagon i gakusō miały sześć strun i sześć progów. Z czasem, pod wpływem mody chińskiej liczba strun wzrosła do dwunastu a nawet trzynastu i narodziła się dworska odmiana cytry, czyli koto.

Koto podobno najlepiej brzmi solo. To przekonanie wywodzi się z IX w, kiedy to Fujiwara no Sadatoshi zaprezentował chińskie solowe utwory na dworską cytrę.

Trudno dotrzeć do historycznych zapisków na temat tego instrumentu, a tym bardziej do zapisanych utworów, ponieważ nauczano tylko wybranych, a nauka prowadzona była ze słuchu i poprzez naśladownictwo. Najwięcej informacji pochodzi z literatury pięknej, głównie z Utsubo monogatari oraz Genji monogatari.

Tradycyjna muzyka na koto, która kształtowała się w XII w, opierała się na popularnych muzycznych stylach imayō(pieśni rozrywkowe z X w, które z czasem weszły do repertuaru kurtyzan i wędrownych śpiewaków) i saibara (starojapońskie pieśni ludowe).

Co ciekawe, jedna ze szkół, Tsukushi, przetrwała do czasów współczesnych. Styl ten nazywany jest tsukushigoto i wywodzi się od kapłana Kenjuna (1547-1636), który skomponował dziesięć pieśni inspirowanych gatunkiem kamiuta. Uważa się, że styl ten łączy dawną klasyczną muzykę dworską na koto ze współczesnym stylem gry na tym instrumencie.

Pod koniec XVII w zaczęto muzykę koto łączyć z innymi instrumentami. Najpierw był duet koto i shamisen, potem zastosowano styl jiuta (pierwotnie tak nazywano pieśni z Kioto) z akompaniamentem fletu shakuhachi aż powstała „muzyka na trzech”, czyli sankyoku.

W XIX w utworach na cytrę zaczęto kłaść nacisk na pierwszoplanową rolę wokalu.

Można by się spodziewać, że wiek XX przyniesie spadek zainteresowania tradycyjną muzyką na cytrę, jednak właśnie czasy współczesne okazały się najbardziej płodne. Zaczęto bowiem łączyć brzmienie koto z zachodnimi instrumentami.

Największy wkład w nowe brzmienie cytry japońskiej mieli Miyagi Michio (1894-1956)
oraz Nakanohima Kin'ichi (1904-1984)





Dla spragnionych wiedzy:
Mikołaj Melanowicz, Literatura japońska, PIW, Warszawa 1994, tom I.
William P. Malm, Traditional Japanese Music and Musical Instruments, Kodansha International, Tokio 2000.

m.


:: 21 października 2013 ::


Matcha party

W sobotę zrobiliśmy sobie w szkółce mini imprezkę kulinarną z matchą jako motywem przewodnim. Każdy uczestnik własnoręcznie upichcił coś na bazie zielonej herbaty:

rożki Doroty


czekoladki Justyny




ślimaczki Eli


babeczki z czekoladą Diany i babeczki kasutera Joanny


babka czekoladowa z matchą Iwony i babeczki (serniczki) Ani


serniczki Ani


krem z na biszkoptach Jakuba


brownie Jadzi i serduszka Ani


i po raz drugi brownie Jadzi i ciasteczka z kleiku ryżowego Justyny


sponji kēki Moniki


babeczki Ani z kremem Jakuba


i na ostro omuraisu Ani



Było matchowo i słodko...





A jedzenia było tyle, że każdy jeszcze wziął na wynos...

m.



Starsze wpisy :: Nowsze wpisy

2017
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


RSS