:: 13 lipca 2012 ::


Tablice informacyjne

Jakiś czas temu pisałam o kanbanach, czyli tablicach różnej maści, traktowanych jako nośniki informacji społecznej.

Dzisiaj ciąg dalszy...
Bo na każdym kroku można spotkać różne ciekawe tablice, tabliczki i nawet zwykłe karteczki, które pragną być zauważone.

Często są ignorowane, bo wydaje się, że traktują o tematach, które nas kompletnie nie dotyczą, jak na przykład ta, ilustrująca niebezpieczeństwo występowania osuwiska w czasie ulewnych deszczy:



Albo informująca o konieczności ucieczki przed falą tsunami (zabrakło jednak wytycznych, na jak wysoko położony teren należy uciekać):



Czasami warto przeczytać, żeby uświadomić sobie, jak wiele niebezpieczeństw czyha na zwykłego obywatela w życiu codziennym, na przykład, że należy w autobusie trzymać się uchwytów, żeby nie przewrócić i zrobić krzywdy:



Albo, że należy ostrożnie i uważnie przechodzić przez ulicę, bo na tym skrzyżowaniu już poległy w starciu z samochodami 2 osoby:



Warto też zauważyć, co jest łatwe, bo info jest okraszone kawaii rysunkiem, że można się ogrzać w ciepłej poczekalni:



Albo, żeby wiedzieć, którędy wprowadzać i wyprowadzać psy na wybieg w parku:



Albo, żeby nie pytać, jak długo można się zasiedzieć w restauracji (tak, tak, do 28 godziny...)



Albo, żeby uświadomić sobie, jak długie mogą byś kiście wistarii (informacja przydatna chyba tylko dla bardzo wąskiego grona zainteresowanych):



Czasami można przeoczyć smętne karteluszki, na przykład informację o mszy świętej w naszym obrządku:



lub prośbę o niewnoszenie jedzenia do restauracji (sic!):



Ja najbardziej lubię te informacyjno-edukacyjne, jak ta, już kiedyś pokazywana, z przebudowy rur pod jezdnią:


lub ta z Nary, która miała uświadamiać (i nakłonić do darowizny), ile kosztuje pokrycie odnawianego dachu chramu korą hinoki:



m.



:: 04 lipca 2012 ::


Koi

Wszędobylskie karpie japońskie...

W ogrodach można je zauważyć w każdej sadzawce czy stawiku.
Wydaje się, że jak potoczna nazwa „złote karpie” mówi, powinny być złociste, jednak występują w różnym umaszczeniu:















Ciekawostki dwie:
automat z karma dla karpików


karpie też ozdobne, tym razem ze szmatek


m.


:: 25 czerwca 2012 ::


Spacery dla nocnych marków

Można się się spierać o piękno Tokio za dnia. Niektórzy stwierdzą, że jest fantastyczne w swoim zabałaganieniu... Inni znów powiedzą, że trąci brzydotą...

Jednym i drugim polecam wieczorny lub wczesno-nocny spacer...
Nie widać wtedy tego, co za dnia, za to wyłania się magiczny obraz nieco odrealnionego miasta. Jego druga twarz...


O zmroku wypełzają potwory (pająk w Roppongi)


świątynie czają się w mroku


posągi przysypiają



pasaże restauracyjek w Asakusie pustoszeją...


Nawet Jizō drzemią odwrócone do świata plecami ;),


a świat rzeczywisty próbuje przebić się niemrawo...


W Roppongi nie śpi tylko Mori Tawā.




Architektura pseudo-europejska zyskuje na tajemniczości


i nawet brzydkie wieżowce nabierają uroku osobistego,


a tajemnicze labirynty Roppongi kuszą zapóźnionych przechodniów,




których od zagubienia chroni igła miejskiego kompasu, jaką jest wieża Tokijska.


A do tego księżyc, jak w starych monogatari...

m.


:: 18 czerwca 2012 ::


Aikidō w wielkim mieście

Jest takie „ukryte” miejsce w labiryncie uliczek pomiędzy Roppongi a Azabu, gdzie w garażu otwierają się wrota do całkiem innego świata: dōjō aikidō.

Zajęcia w nim prowadzi stary (oczywiście) mistrz lub w jego zastępstwie też starsza wiekiem sensei:



Dōjō jest bardzo tradycyjne. Nie ma nawet przebieralni w pełnym tego słowa znaczeniu, tylko kotary jak niektóre przymierzalniach sklepach i maleńką łazienkę (bez prysznica), a na zajęcia chodzi głównie płeć piękna, bo to taki „kobiecy sport”:







A całe miejsce jakby zatrzymało się w czasie:


pokoik mistrza


dekoracje pod sufitem


tabliczki z nazwiskami studentów.

m.


:: 15 czerwca 2012 ::


Piękno betonu (?)

Często słyszy się zarzut, że japońskie miasta są betonowe i brzydkie. Jest w tym część prawdy. Ale jest też druga strona medalu. Beton może wpisywać się w estetykę wabi i sabi i stanowić świetny materiał do tworzenia minimalistycznej architektury (choć raczej w bogatszych i bardziej designerskich dzielnicach wielkich miast....).

Japońscy architekci doceniają surowe piękno struktury betonu, która przypomina trochę ceramikę raku



A w połączeniu z prostotą geometrycznej i asymetrycznej formy daje niesamowite efekty:


Aoyma (Tokio)


Meguro (Tokio)




Aoyama tuż przy Roppongi (Tokio)


Roppongi (Tokio)


Aoyama (Tokio)


Osaka


Sklep Tods'a na Omotesandō (Tokio)


Sklep Miyake na Omotesandō (Tokio)

Beton stanowi też, wbrew pozorom, świetne tło dla zieleni:




m.


:: 23 maja 2012 ::


P.poż.

Ktoś zapytał mnie: „dlaczego przy przepięknych zabytkach w Kioto stoją paskudne plastikowe lub metalowe wiadra z wodą?”.

Coś w tym stylu:


To zabezpieczenie przeciwpożarowe. Często można w starszej części Kioto (np. Kawaramachi) zobaczyć czerwone wiaderka wypełnione wodą:







Co nie znaczy, że tak wygląda standardowe zabezpieczenie. Nowoczesne gaśnice też są na wyposażeniu:





A tak (czyli całkiem nowocześnie) wygląda siedziba straży pożarnej w Meguro (Tokio)



Ale i tu nowoczesność przeplata się z tradycją (patrz: zabytkowy dzwon alarmowy)


m.


:: 04 maja 2012 ::


Bambus

Materiał, z którego da się zrobić niemal wszystko...

Już w III w chiński pisarz Zhu Bu napisał użytkowy Traktat o bambusie, w którym wymienił aż 1001 zastosowań tego naturalnego materiału.

A zatem kilka migawek ilustrujących wszechstronność zastosowań bambusa przy domu i w ogrodzie:

Kontrast i harmonia jednocześnie? Bambus rosnący i płot bambusowy


Poręcz ze świeżego bambusa


Furtki w stylu wabi




Najbardziej znana misa tsukubai z bambusowym „kranem”


Płoty i płotki










Element ściany


Pokrywa tradycyjnej studni


Wystawka przed knajpką


Podpórki pod czerpaki hishaku w chramie


Tradycyjny stroik noworoczny kadomatsu


Pałąk pod zasłonkę noren


I w ogródku... To też chyba jakiś gatunek bambusa



m.


:: 16 kwietnia 2012 ::


Pozazdrościć...

Kiedy się siedzi w Japonii brakuje polskiego chleba, czy przyzwoitych ziemniaków...
Kiedy się wraca na polski grunt tęskni się za całym pakietem udogodnień:

takich „drobnostek”, jak przydomowy parking na rowery



czy kompaktowy parking na samochody. Łatwo się przyzwyczaić do takich wygód, ale, przyznaję, nawet w Tokio nie są one zbyt częste...



Bywają za to takie smaczki jak ptaszki na barierkach które, na co dzień, czynią dzień milszym



czy zadbane i architektonicznie dopieszczone zaułki





Brakuje mi też w Polsce wszędobylskich tańszych i droższych małych knajpek wszelkiej maści



Kompromisowej różnorodności i współistnienia


Sklep rowerowy obok sklepu z piklami tsukemono

A prywatnie strasznie brakuje mi w naszym kraiku nawyku sprzątania po psich pupilach



ale też jasnych oznaczeń miejsc, do których z sierściuchem można wejść


(no, dobrze, we Wro nie jest z tym najgorzej)

Tęsknię też za Starbucksem, w którym nie pytają o imię i podaję matcha latte



I jeszcze coś, co pozostaje w mojej absolutnej sferze marzeń...



że ulice z okazji Euro nie będą wiecznie rozgrzebywane, bo po raz kolejny padł jakiś kabel.

I w końcu odrobiny powagi w traktowaniu odrobiny kawaii w życiu. Przecież może być przyjemniej na cod dzień...




m.


:: 03 kwietnia 2012 ::


Omamori

Mam znajomego, który mówi, że kto gra w Lotto, ten w ten sposób płaci podatek od naiwności... Podobnie pewnie powiedziałby o osobach, które kupują talizmany omamori...

Mamy XXI wiek, a w świątyniach japońskich (często i w świątyniach buddyjskich i chramach shinto) można zaopatrzyć się w ochronne, hm, jak by to nazwać? Breloczki?

Ponieważ są rożne typy (na bezpieczną jazdę samochodem, na zdrowie, na dobre wyniki w nauce, na szczęśliwe związki) można sobie dobrać wersję odpowiedni spersonalizowaną.

Mnie się najbardziej podobają (ale przecież sobie nie kupię...) te w wersji z Hello Kitty. Taki współczesny do bólu mariaż sacrum i profanum...



Przyznam się: ja na co dzień płacę podatek od naiwności – przy kalendarzu dynda mi omamori na szczęście z Kiyomizu. W samochodzie mam taki na bezpieczną jazdę z Shizuoki. W kuchni, natomiast, ale to już tylko dla ozdoby, wiszą omamori na związki.



Mój ulubiony o dość nietypowym kształcie kamelii z mojej absolutnie najbardziej lubianej świątyni Rokkakuji w Kioto.



Zapewniam: nie działa ;).

m.



:: Nowsze wpisy

2018
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


RSS