:: 04 czerwca 2012 ::


Złożenia kanji: w te czy we wte?

Są takie złożenia znaków kanji, które mogą doprowadzać do szału...
Dwa znaki występują w zamiennych pozycjach i pół biedy, kiedy znaczenie jest zbliżone, np.:

習慣 (shūkan) zwyczaj 慣習 (kanshū zwyczaj, praktyka
西北(seihoku północny-zachód 北西 (hokusei) północny-zachód
国内 (kokunai krajowy, wewnętrzny 内国 (naikoku) wewnętrzny, krajowy

Często jednak oba złożenia tworzą słowa o całkiem odmiennym znaczeniu, np.:

会社 (kaisha firma 社会 (shakai) społeczeństwo
日本 (nihon) Japonia 本日 (honjitsu) dzisiejszy dzień (oficjalnie)
内部 (naibu wewnętrzny 部内 (bunai w oddziale, departamencie
中心 (chūshin) środek, centrum 心中(shinchū) serce, umysł

To króciutki wykaz tych najbardziej podstawowych. Niestety, jest ich więcej...

m.


:: 08 czerwca 2012 ::


Aoi, czyli moja ulubiona opowieść o kolorach

„Czy Japończycy nie odróżniają kolorów?”

Takie pytanie pojawia się zawsze, kiedy pojawia się kolor aoi.
Niebo jest aoi.
Jabłko jest aoi.
Światło dla pieszych jest aoi.
Wiosną trawa jest aoi...

Tym jednym mianem określa się szerokie spectrum odcieni.

To tak, jak z bursztynowym w języku polskim. Jedno słowo, a masa odcieni (dosłownie). Bursztyny są mleczno-żółte, pomarańczowe, bordowe, brązowe, zielonkawe aż po czarne. I jakoś Polaków to nie peszy, kiedy mówią „w kolorze bursztynu”.

Z seledynem aoi jest podobnie.

Aoi to kolor jaspisu. W dawnych Chinach (i na całym Dalekim Wschodzie) wysoko ceniony był jaspis najwyższej klasy, czyli przeświecająco-seledynowy. To z niego wyrabiano naczynia dla bogaczy. Ale jaspis gorszej jakości ma inne odcienie: zielonkawe, żółtawe, aż po brązowe. Stąd też „kolor jaspisu” od dawna opisywał wiele odcieni.

Co ciekawe, ponieważ jaspis dobrej jakości był bardzo drogi, postanowiono go „podrobić” i w ten sposób narodziła się porcelana. Nam, ludziom Zachodu porcelana kojarzy się z bielutkimi i kruchymi naczyniami. Ale pierwotnie porcelana była w odcieniach seledynu. Im wyższej jakości i wypalana w wyższych temperaturach, tym bardzie podobna do przeświecającego zielonkawego jaspisu. Taka porcelana nosi teraz nazwę „celadon”.


koreański celadon z XII w


ciemna celadonowa czarka z XI w (Korea)

A ta nazwa znów przywędrowała z języka tureckiego, bo Turkom bardzo spodobały się zielonkawe naczynia i importowali ich ogromne ilości za czasów Saladyna (1137-1193). Z terenów opanowanych przez Turków porcelana ta dotarła do Europy „dzięki” wyprawom krzyżowym i to tu ukuty został termin „celadon” i kolor celadonowy, czyli „seledyn” (właśnie od imienia Saladyna).

Czyli, podsumowując, aoi to kolor seledynowy (z wieloma odchyleniami począwszy od błękitu po jasną zieleń).

m.


:: 11 czerwca 2012 ::


Zapiski kampaku Michinagi

O Dzienniku Murasaki Shikibu pisałam już kiedyś. Murasaki jako dama dworu spisywała wydarzenia dworskie związane z cesarzowa Akiko (Sōshi) i narodzinami jej syna, czyli następcy tronu.

W tym samym czasie Fujiwara Michinaga, ojciec cesarzowej i ówczesny rządzący Japonią prowadził swój dziennik.



Midōkampakuki, czyli Dziennik regenta prowadzony był w latach 996-1020. W notatkach z roku 1008 możemy odnaleźć te same zdarzenia, które opisała Murasaki Shikibu.

W wydania Murasaki opisy pełne detali i ulotnego piękna oglądanego z perspektywy damy dworu cesarzowej pisane w giętkiej japońszczyźnie.
W wydaniu Michinagi krótkie notki „ku pamięci”, bez zbędnych upiększeń i literackich zapędów, w sztywnej chińszczyźnie. A jednak urokliwe.


Fragment oryginalnych zapisków z poprawkami Michinagi

Dla porównania te same wydarzenia z dwóch rożnych perspektyw:
Zapisek Murasaki Shikibu:

Ceremonia obmycia dziecka*
Noc tego samego dnia

„Ceremonia miała miejsce o godzinie koguta w Pałacu. Zapalono latarnie i służące Jej Wysokości oraz jej niższe rangą dwórki, ubrane w ciemnozielone suknie i białe płaszcze, wniosły wrzątek. Wanienkę przygotowano na podeście udekorowanym białym materiałem. Przybyli służący na dworze Gubernator Owari Chikamitsu i Główny Służący Nakanobu, którzy przenieśli wanienkę pod bambusowe rolety i przekazali dwóm kobietom nalewającym wodę. Były to Damy Kiyoiko i Harima, które dopilnowały, żeby woda była letnia. Dwie inne damy Ōmoku i Muma wlały zawartość szesnastu ceremonialnych naczyń do wanienki. Ubrane one były w jedwabne suknie z cienkiego muślinu, treny tkane z delikatnych jedwabnych nici i chińskie żakiety. We włosy wpięte miały szpilki i [wplecione] białe wstążki. Ich fryzury były zachwycające!
Ceremonię prowadziła Dama Saishō, której asystowała Dama Wielka Radczyni. Miały na sobie niezwykłe fartuszki, co wyglądało prześlicznie.
Jego Ekscelencja przyniósł niemowlę na rękach. Dama Mała Radczyni niosła miecz księcia, a Miya no Naishi niosła głowę tygrysa. Naishi ubrana była w chiński żakiet w motywy szyszek i tren tkany w białe wzory fal, ryb i muszli na tle koloru indygo. Paski do wiązania trenu w talii [były uszyte] z cienkiego jedwabiu haftowanego w arabeski. Dama Mała Radczyni miała tren haftowany srebrną nicią w jesienne trawy, motyle i ptaki. A ponieważ ze względu na ograniczenia nikt nie może nosić tego, co by chciał, tylko na długich paskach trenu pozwoliła sobie na ekstrawagancki wzór.
Dwaj synowie Jego Ekscelencji Michinagi [siedemnastoletni] Yorimichi i [dziewiętnastoletni] Nobumichi, oraz Główny Kapitan Masamichi i inni rozrzucali ryż, [który miał chronić przed demonami] i hałasowali, sprawdzając, kto potrafi krzyczeć głośniej. Biskup świątyni jōdo, który pełnił funkcję opiekuna religijnego, musiał przykryć głowę wachlarzem, żeby nie zostać trafionym ryżem, którym chłopcy rzucali po głowach i oczach. Młodsze damy były tym rozbawione.
Fujiwara Hironari był Lektorem Listów i stojąc przy werandzie, czytał zwój kroniki historycznej Zapiski historyka*. Za nim w dwóch rzędach stało dwudziestu ludzi – dziesięciu ludzi piątej rangi i dziesięciu dziesiątej rangi, którzy hałasowali, szarpiąc cięciwy łuków***.
Nocą ponownie odbyła się kąpiel. Przyszli ci sami goście i uroczystość wyglądała tak samo. Zmienił się tylko Lektor Listów. Był to chyba Munetoki, Gubernator Prowincji Ise, który czytał Klasykę szacunku rodziny. Takachika, tak słyszałam, czytał rozdział „Cesarz Wen” z Kronik. Ci trzej zmieniali się w ciągu siedmiu dni.”

* Ōnyudono (no Shiki) – ceremonia obmycia nowo narodzonego dziecka.
**Kronika autorstwa Sy-ma Ts’ena (ok. 145 r p. n. e. - 86? r p. n. e.).
***Dźwięk szarpanych cięciw łuków odstrasza demony.

I w wersji z zapisków Fujiwary Michinagi:

„Ceremonia obmycia (następcy tronu). Teksty odczytywał rano Munetoki, wieczorem Takachika.”

Inny opis z 13 dnia w wersji Murasaki:

Trzeci dzień po narodzinach
Noc trzynastego dnia dziewiątego miesiąca

„W nocy trzeciego dnia po narodzinach księcia, na ceremonię ubuyashinai* przybyli zatrudnieni na dworze arystokraci i wyżsi rangą służący. Minister Dworu Jej Wysokości Norinobu prowadził ceremonię. Tadanobu, Dowódca Straży Prawej Strony podał potrawy przygotowane dla Jej Wysokości. Były ustawione na aloesowym stoliku i w srebrnych miseczkach, których jednak dokładnie nie widziałam. Radca Rodu i Radca Fujiwara Sanenari podarowali Jej Wysokości pieluszki, ubranka niemowlęce, złożone w okrągłych koszach na szaty, tkaniny do pakowania szat, tkaninę do zawijania kosza i stolik pod kosz. Wszystkie przedmioty dobrano w takim samym białym kolorze. Chyba Minamoto Takamasa, Gubernator prowincji Ōmi był odpowiedzialny za wszystkie przygotowania. W zachodniej części wschodniego skrzydła umieszczono na linii północ-południe dwa rzędy siedzisk dla arystokratów, a w południowej części zgodnie z rangą usadzono ze wschodu na zachód wyższych rangą arystokratów. Parawanami z białego adamaszku zasłonięto bambusowe rolety oddzielające pokój Cesarzowej od części dla gości.”

* Ceremonia odprawiana 3., 7. i 9. dnia po narodzinach. Odmawiane są modlitwy, składane dary, najczęściej szaty, sprzęty i jedzenie.

I skrótowy zapisek dziadka Fujiwara:

„Ceremonię ubuyashinai prowadził minister. Większa część odbyła się przed południem. Na aloesowych stolikach na sześciu nóżkach ustawiono kosze (z darami). Był też przedmiot w kształcie końskiej głowy. Wszystko było ze srebra.”


m.


:: 15 czerwca 2012 ::


Piękno betonu (?)

Często słyszy się zarzut, że japońskie miasta są betonowe i brzydkie. Jest w tym część prawdy. Ale jest też druga strona medalu. Beton może wpisywać się w estetykę wabi i sabi i stanowić świetny materiał do tworzenia minimalistycznej architektury (choć raczej w bogatszych i bardziej designerskich dzielnicach wielkich miast....).

Japońscy architekci doceniają surowe piękno struktury betonu, która przypomina trochę ceramikę raku



A w połączeniu z prostotą geometrycznej i asymetrycznej formy daje niesamowite efekty:


Aoyma (Tokio)


Meguro (Tokio)




Aoyama tuż przy Roppongi (Tokio)


Roppongi (Tokio)


Aoyama (Tokio)


Osaka


Sklep Tods'a na Omotesandō (Tokio)


Sklep Miyake na Omotesandō (Tokio)

Beton stanowi też, wbrew pozorom, świetne tło dla zieleni:




m.


:: 18 czerwca 2012 ::


Aikidō w wielkim mieście

Jest takie „ukryte” miejsce w labiryncie uliczek pomiędzy Roppongi a Azabu, gdzie w garażu otwierają się wrota do całkiem innego świata: dōjō aikidō.

Zajęcia w nim prowadzi stary (oczywiście) mistrz lub w jego zastępstwie też starsza wiekiem sensei:



Dōjō jest bardzo tradycyjne. Nie ma nawet przebieralni w pełnym tego słowa znaczeniu, tylko kotary jak niektóre przymierzalniach sklepach i maleńką łazienkę (bez prysznica), a na zajęcia chodzi głównie płeć piękna, bo to taki „kobiecy sport”:







A całe miejsce jakby zatrzymało się w czasie:


pokoik mistrza


dekoracje pod sufitem


tabliczki z nazwiskami studentów.

m.


:: 21 czerwca 2012 ::


O kulturze samurajskiej więcej

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego w dziale japoników publikuje pozycje bardzo ambitne. W zasadzie tylko na poziomie bardziej naukowym, niż popularno-naukowym, ale powstaje z tego całkiem niezła seria.

Tym razem krótko o książce samurajskiej.

Eiko Ikegami, Poskromienie samurajów. Honorowy indywidualizm i kształtowanie się nowożytnej Japonii, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 2011.



Książka obszerna, specjalistyczna i wyczerpująca. Napisana w sposób akademicki, co trochę może jednak odbierać radość czytania. Opracowana z perspektywy socjologiczno-historycznej, co sprawia, że jest to pozycja w sam raz dla tych, którzy już podstawowe informacje o pochodzeniu, kształtowaniu się oraz wartościach klasy samurajskiej posiedli.

Wyposażana w bardzo szczegółowe przypisy, które jednocześnie są świetną bibliografią.

m.



:: 25 czerwca 2012 ::


Spacery dla nocnych marków

Można się się spierać o piękno Tokio za dnia. Niektórzy stwierdzą, że jest fantastyczne w swoim zabałaganieniu... Inni znów powiedzą, że trąci brzydotą...

Jednym i drugim polecam wieczorny lub wczesno-nocny spacer...
Nie widać wtedy tego, co za dnia, za to wyłania się magiczny obraz nieco odrealnionego miasta. Jego druga twarz...


O zmroku wypełzają potwory (pająk w Roppongi)


świątynie czają się w mroku


posągi przysypiają



pasaże restauracyjek w Asakusie pustoszeją...


Nawet Jizō drzemią odwrócone do świata plecami ;),


a świat rzeczywisty próbuje przebić się niemrawo...


W Roppongi nie śpi tylko Mori Tawā.




Architektura pseudo-europejska zyskuje na tajemniczości


i nawet brzydkie wieżowce nabierają uroku osobistego,


a tajemnicze labirynty Roppongi kuszą zapóźnionych przechodniów,




których od zagubienia chroni igła miejskiego kompasu, jaką jest wieża Tokijska.


A do tego księżyc, jak w starych monogatari...

m.


:: 28 czerwca 2012 ::


MATSUMIYA 松美屋

To nieprawda, że Japończycy zrezygnowali z kimona... Faktem jest, że trudno zobaczyć mieszkańców wielkich miast na co dzień krzątających się w tradycyjnym stroju, ale idea jest wciąż żywa. Nie tylko żywa – ma nawet nowy wymiar.

Kimono kojarzy się z tradycją i tradycyjnym podejściem do noszenia, czyli pojawia się w scenach ślubów, pogrzebów, 20-tych urodzin, czy ceremonii herbacianej. I to podejście nie wymaga w zasadzie obeznania z tradycją, ponieważ istnieją wypożyczalnie, w których specjaliści dopasowują kimono wraz z dodatkami i przebierają od stóp do głów, łącznie z założeniem peruki, kiedy trzeba i wykonaniem makijażu. Do takiego salonu kobiety, bo to głównie one są klientkami, wchodzą jako obywatelki świata w strojach zachodnich, a wychodzą jako tradycyjne Japonki.
Jest to jednak tylko jedna strona medalu. Japończyk powiedziałby, że jest to omote, czyli strona wierzchnia, zewnętrzna zagadnienia. Strona ura, wewnętrzna, spodnia, to kimona na co dzień. O dziwo, nawet w Tokio można spotkać ludzi, których ubrania codzienne są w stylu wa, czyli czysto-japońskim.

Matsumiya to sklepy z kimonami. Natknęłam się na ten mniejszy sklepik w dzielnicy Azabu Jūban, prowadzony przez syna właściciela. Nie byłoby w nim nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że to kimonowy second-hand. I to nie zwykły, ale vintage. Sensei, sam noszący tylko wafuku wpisuje się w stuletnią tradycję fachu stylizacji kimon. Jego rodzina od trzech pokoleń zajmuje się skupowaniem używanych kimon najwyższej jakości i dodatków do nich. A on jest stylistą kimon. To nie to samo, co „sprzedawca kimon”, „właściciel sklepu”, czy choćby „ubierający w kimona”. On dobiera ze znawstwem i smakiem elementy ubrań japońskich pod kątem klienta.

Sensei musiał znieść mnie i moje nachalne pytania przez jakiś czas. Zaglądałam w kąty, grzebałam w skarbach i przyglądałam się klientom, jednocześnie chłonąc każde słowo i notując ku pamięci...

A zatem kilka mądrości zasłyszanych od znawcy tematu:

Tradycyjnie kimona dzieli się na kilka typów, w zależności od wieku osoby noszącej, pory roku oraz okazji. Te kryteria brane są pod uwagę w salonach i wypożyczalniach kimon. Jest to podejście poprawne i klientka ma pewność, że nie popełni żadnego faux pax. Czyli na 20-te urodziny wystąpi w barwnym i wzorzystym furisode, na pogrzeb założy czarne homongi z herbami, wiosną na kimonie pojawi się wzór wiśni, a jesienią chryzantemy. Pozornie proste zasady, których można się nauczyć.

To jest omote tematu kimono. Ura jest znacznie bardziej dowolne, ale też skomplikowane. Przede wszystkim kimona z second handu muszą być, według stylisty z Matsumiya, honmono, czyli „prawdziwe”. Co to znaczy? Sensei dzieli kimona na honmono (prawdziwe, oryginalne) i całą resztę. Reszta jest nieważna. Nie liczy się. I tu się przekonałam, z przykrością, że moje kimona należą do tej drugiej, pośledniej grupy.

Nawet to przedwojenne, które dostałam od zaprzyjaźnionej obachan...






Mimo że jest malowane ręcznie...


Honmono ma swoje kryteria: musi być uszyte z krajowego, japońskiego jedwabiu. Jedwab musi być przędzony i tkany ręcznie. I absolutnie kimono musi być farbowane. Jeśli jest drukowane, to nie jest honmono. I musi być drogie, co jest sumą poprzednich cech.

Brzmi to wszystko bardzo elegancko. Szkopuł jednak w tym, że nie chodzi o homongi, czyli kimona wizytowe, ale o fudangi, czyli ubrania na co dzień. Tak, zgadza się: drogie ubrania na co dzień. I tu następuje punkt, w którym zaczynają nawarstwiać się pozorne absurdy. Po pierwsze ma być to ubranie na co dzień, takie, „w którym można pójść kupić rzodkiew daikon”, ale ponieważ jest wykonane za najlepszych, tworzonych ręcznie materiałów jest bardzo drogie. Po drugie, mimo że jest bardzo drogie, nie może być to widoczne na pierwszy rzut oka. Tu się spotykają duma i skromność japońska. Mamy być dumni, bo ubraliśmy świetną rzecz, ale mamy wyglądać skromnie i unikać ostentacji. Po trzecie, ponieważ jest to ubranie codzienne, wymyka się ono sztywnym regułom ustalonych okazji, więc możemy pozwolić sobie na większą dowolność stylistyczną. Nosimy to, co nam się podoba. Nie musimy przestrzegać tradycyjnych kryteriów wieku, kolorów czy wzorów. Pod warunkiem, że całość do nas pasuje... I tu zaczyna się rola stylisty...

Awasekata, czyli sposób dobrania elementów jest sztuką. Nie da się tego zrobić zaocznie, na odległość. Klient musi pofatygować się osobiście, ponieważ stylista musi obejrzeć jego figurę, kształt twarzy, odcień skóry, charakter oraz fun'iki, czyli coś co można określić górnolotnie mianem 'aury'... Niestety, wafuku nie pasują każdemu. Na pewno nie są dla Europejczyków, bo ani typ urody, ani kształt figury, ani odcień skóry nie jest odpowiedni. Rozczarowani? Na pocieszenie usłyszałam, że młodzi Japończycy też nie są stworzeni do kimon, bo mają za długie nogi i przez to są za mało harmonijni...

Kolejne kroki w stylizacji to zestawienie kompletu, który będzie chic. Kto by pomyślał, że słowo odnoszące się do mody francuskiej, stanie się kryterium nadrzędnym w stylizacji kimon w Japonii w XXI w... Chic, czyli eleganckie, wysmakowane, ale jednocześnie pozbawione ostentacji, czyli to co dawniej podchodziło pod kryterium wabi. A to znaczy, że trudno znaleźć w Matsumiya krzykliwe kolory i duże wzory. Dominują tu kimona i dodatki w stonowanych barwach w ograniczonej do dawnej japońskiej palety liczbie. Bo trzeba mieć karā no sensu, czyli „wyczucie wzorów”. Co do kolorów, to można zestawiać kolory niezależnie od wieku. Nie ma kolorów zakazanych. Istnieje jedno ograniczenie: żeby nie wyglądało źle.

Łatwo powiedzieć...

Jeśli ktoś przechadzałby się niespiesznie po Azabu Jūban, polecam adres: 東京都港区麻布十番2-4-14

m.



::

2017
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


RSS