:: 21 stycznia 2014 ::


Zazen

Znów wraca temat medytacji zen...

Jest takie fajne miejsce w sieci Sangha Dogen Zenji, które przekłada się na realną obecność w większych miastach Polski. W tym i u nas we Wro.

Dla tych, którzy na poważnie chcą zacząć „siedzieć” dobry adres:
Ośrodek Wrocław
ul. Ruska 46 B pok. 221
("Fundacja Koliber")

Praktyka odbywa się 3 razy w tygodniu: w poniedziałki i środy o 19:30 oraz w soboty o 10:00.
Kontakt: sylwiarogosz@wp.pl, lub tel: 883 255 762.

m.


:: 21 lutego 2012 ::


Nieco odmienna perspektywa religijna

Dzisiaj temat z przymrużeniem oka, choć tylko pozornym...
Na jednych z ostatnich zajęć wypłynął temat ludowego opętania przez lisy i sposobu przekupienia ich smażonym serkiem tofu. Wydawałoby się, taka że wiara ludowa zanikła w Japonii wraz z rozwojem cywilizacyjnym, ale...

W bardzo interesującej książce z 1980 roku autorstwa amerykańskiego psychologa Winstona Daviesa pt. Dojo. Magic and Exorcism in Modern Japan można znaleźć analizy współczesnych, bo XX wiecznych ruchów sekciarskich o zacięciu magicznym i/ lub mesjanistycznym, w których wciąż uznaje się i egzorcyzmuje opętania różnego rodzaju. Jako przykład przedstawiona została organizacja religijna Mahikari 真光 (The Friendly Asssociation of the Lucky and Healthy Sunshine Children) założona przez Sukyō Mahikari (Okada Yoshikazu).
Po pewnym czasie sekta przekształciła się w The Friendly Association of the Lucky and Healthy Sunshine Children, uznająca za główne bóstwo Miyayamotosu Mahikari Ōkami.

Już sama historia „szefa” jest zastanawiająca: w czasie II Wojny Światowej służył w Indochinach. Spadł z konia, ciężko uszkadzając kręgosłup, po tym poczynił kilka ślubów, które ostatecznie wykonał w 1959 roku. Zaraz po tym stracił przytomność i odbył podróż astralną, podczas której spotkał boga Su. Przebudził się po pięciu dniach i założył Sekai Mahikari Bunmei Kyōkai (Church of the World True Light Civilisation).

Mahikari ma na celu dowieść boskiej egzystencji poprzez cuda (kiseki). Przez podniesienie rąk pozwala duchowym promieniom (reihasen) wejść w ciało ludzkie i oczyścić je z toksyn, zanieczyszczeń. Powinno się stosować tę technikę, ponieważ medycyna jest trucizną. Choroba to próba boga, by oczyścić nas z toksyn. Leczenie polega na skupieniu świtała/ promieni na toksynach, żeby mogły się rozpuścić. Cięcie ciała jest grzechem, ponieważ tnąc ciało kaleczy się ciało astralne, a ten ból trwa jeszcze 150 lat po wejściu do Świata Astralnego. UWAGA! Magia Mahikari nie działa jednak na zepsute zęby i złamania.
Ból sprawiają złe duchy. Ale zdarza się, że nasze duchy opiekuńcze też sprawiają nam ból, żeby nie dopuścić do złych dla nas zdarzeń.

Członkowie sekty potrafią za pomocą magii dokonywać cudów:
1. fizycznych (36%): leczenie zwierząt, naprawa urządzeń, uciszanie płaczu dziecka, ożywianie zwiędniętych kwiatów, polepszanie smaku potraw, zmienianie pogody,
2. przypadkowych (13%): spotkanie znajomego, złapanie autobusu, kiedy jest się spóźnionym, znalezienie pieniędzy na ulicy,
3. ewangelicznych (5%): przyjaciel przyłącza się do sekty, rodzice zgadzają się na udział w świętach sekty, mąż przestaje krytykować sektę,
4. ostatecznych (5%): znalezienie pracy, zarobienie pieniędzy,
5. duchowych (5%): można żyć każdego dnia, duch staje się jaśniejszy, pojawiają się dobre omeny,
6. ludzkich i rodzinnych (2%): zaręczyny, poprawa stosunków międzyludzkich, powrót dziecka do domu,
7. akademickich (2%): poprawa ocen, zdanie egzaminów.

Mahikari nie postrzega cudów (kiseki) jako magii i odcina się od „tradycyjnej” majutsu i mahō. Magia Mahikari jest:
1. szybka – spełnia życzenia manipulując duchem lub bóstwem,
2. namacalna, aktywna, pragmatyczna i z tego świata – „just try and see”,
czyli dość komercyjna...


Sekta Mahikari uznaje Japonię za absolutne centrum świata i podziela wiarę, że Bóg Su stworzył Miroku (Majtreję) i 48 innych bóstw (związanych z sylabariuszem kana). Język japoński jest zatem boskim językiem, którym mówią bogowie i duchy. Duchy nie rozumieją innych języków, więc egzorcyzmy można odprawiać tylko po japońsku.
Najpierw stworzony został Świat Boski, potem Świat Duchów, a następnie człowiek (najpierw jego ducha, potem ciało) Człowiek najpierw słuchał swego ducha i nie było kłótni, zanieczyszczeń i chorób, ale potem upadł w materię. Bóg Su zdecydował się odejść i pozwolił zapanować nad światem bóstwom wody. Bogowie wodni też odeszli i teraz nie ma żadnego boga.
W styczniu 1962 roku na górze Fuji ukazała się twarz boga Kuniyorozu Tsukurinushi, a potem nadeszły: ocieplenie klimatu, przyspieszenie obrotów Ziemi, powodzie, tornada, rozszerzanie Sahary, topnienie lodu na biegunach. Są to symptomu mappō (schyłku świata). Obawy przez zatonięciem Japonii. A wszystko to ma być karą dla Japończyków za upadek w materię i zarażenie się indywidualizmem, liberalizmem i demokracją!
Mahikari podziela wierzenia innych sekt mesjanistycznych, że Japonia była kiedyś częścią kontynentu Mu, który rozciągał się od dzisiejszej Japonii do Hawajów i który zatonął w wodach Pacyfiku.
Japonia była najstarszą cywilizacją i centrum duchowym świata. Nie ma szkieletów dinozaurów, bo 100.000.000-100.050.000 lat temu wielki kataklizm geologiczny spowodował ogromny wypływ lawy, która zalała wszystkie szczątki. W tamtych czasach góry japońskie były wyższe od Himalajów. Pod presja epoki lodowcowej ludzie i zwierzęta wyemigrowali na Wyspy Morza Południowego.

Bóg Su stworzył ludzi w 5 kolorach: żółtym, czerwonym, białym, zielono-niebieskim (aoi) i purpurowym. Żółta rasa dominowała nad pozostałymi, a Japończycy dominowali nad innymi przedstawicielami żółtej rasy.
Starożytna Japonii były wysoko cywilizowanym państwem i rządziła całą Ziemią (świadczą o tym np. symbole rozsiane po całym świecie: słońce, wąż, swastyka, trójzębna korona oraz chryzantema jako znak japońskiego księcia (sic!) Tutankhamena, albo nazwa piramid. ‘Piramidō’ 日来魅堂. Słowo ‘Yamato’ oznacza ‘naród na szczycie piramidy’). Bóg Su zesłał na Ziemię Sumera Mikoto, by rządził jako cesarz i najwyższy kapłan. Wtedy też powstało 2.400 znaków (japońskich, nie kanji) i liter boskiej epoki (kamiyomoji lub shindaimonji), które dały początek wszystkim alfabetom świata. Język japoński jest źródłem wszystkich języków. Sumera Mikoto nauczył ludzi, jak łowić ryby, budować łodzie, tkać i robić papier. Pisma z Mu pobrzmiewają echem w legendach Polinezji, Chin, w tekstach hebrajskich, Platona i Zaratustry.

Co więcej, według nauk Mahikari istnieją głębokie związki pomiędzy Izraelem a Japonią, bo Mojżesz odwiedził Japonię i jako król żydowski złożył wizytę 98. cesarzowi. Język hebrajski był darem japońskim dla Żydów. W świątyni Kōso Kōtai w prefekturze Ibaraki znajduje się kamień Mojżesza z wyrzeźbionymi Dziesięcioma Przykazaniami. Chrystus także, w wieku 18 lat, przybył do Japonii po nauki. Wrócił w wieku 23 lat, mianowany przez cesarza Suinina na króla żydowskiego. Jezus uciekł do Japonii po egzekucji wykonanej na jego młodszym bracie. Umarł w Japonii w wieku 118 lat.
Kasta eta, do dzisiaj uważana za nieczystą, to japońscy Żydzi.
Mahomet, Konfucjusz, Mencjusz, Lao Tsy oraz Budda także odwiedzili Japonię. Budda osiągnął oświecenie, kiedy spotkał się z bogiem Su.

W starożytnej Japonii nie było dyskryminacji, panowało wszechobecne bogactwo i zdrowie. Mieszkańcy korzystali z samolotów, statków kosmicznych i telefonów. Ponieważ byli blisko boga, posiadali naturalna wiedzę - Trzecie Oko, dzięki czemu wiedzieli przyszłość, potrafili przesuwać przedmioty myślą i żyli po kilkaset lat.
Jednak ludzie stali się dumni i materialistycznie nastawieni. Kataklizmy, które zaczęły nawiedzać Mu, miały być ostrzeżeniem. Ok. 15.000 lat temu nastąpiło ogromne trzęsienie ziemi, połączone z erupcja wulkanów i ogromnymi tsunami. Ląd Mu zatonął wraz z 64.000.000 mieszkańców.

Legendę o Mu przywiózł do Japonii pułkownik James Churchyard. Wierzył, że słońce na fladze japońskiej jest starożytnym symbolem. Uważał, że Japończycy pierwotnie byli białym narodem (bo wśród Indian w Hondurasie i Gwatemali można spotkać blondynów z niebieskimi oczami). W wierzeniach w kraj mu można znaleźć pożyczki z Biblii: altruistyczna miłość do bliźniego, Mesjasz, Apokalipsa i Sąd Ostateczny.

Mahikari wpisuje się w stosunkowo popularny w niektórych kręgach ruch mesjanistyczny, do którego zaliczają się także:
Ōmoto (sekta założona przez Deguchi Nao (1836-1918) i prowadzona dalej przez Onisaburō (1871-1948)). Szczyt popularności tej sekty przypadł na okres międzywojenny. Ma ona ok. 144 000 członków*. Przeprowadza podobne rytuały do Mahikari. Odpowiednikiem okiyome jest miteshiro (‘substytut szanownej ręki’). Odbywa się przed ołtarzem shintoistycznym, klaszcze się w ręce i intonuje modlitwę, potem recytuje się opowieść o stworzeniu świata (z zaklęciami kotodama). Prowadzący ceremonię bierze łopatkę do ryżu (oshamoji), zawija ją w czerwony materiał i zatacza nią kręgi wokół ciała pacjenta, które przeczesuje pozytywnymi promieniami.

Sekai Kyusei Kyō (sekta założona przez Okadę Mokichi 1882-1995)
Do ceremonii zamiast łopatki do ryżu używa wachlarza (co zostało uznane za herezję). Można też używać kawałków papieru z napisanym znakiem ‘światło’ hikari 光. Okada zbiła fortunę na amuletach (omamorisama lub hōshu). Sekta ta ma ok. 670 000 członków*.

Eguchi Toshihiro
Zaczął od nauki uzdrawiania rękoma, potem przeszedł na leczenie tradycyjne, poznał 300 typów medycyny ludowej. Napisał książkę pt. The Hand and Its Miracles.
Ceremonia oczyszczania zaczyna się od modlitwy, potem prowadzący podnosi ręki, a następnie wszystko zostawia ręce, która sama uzdrawia energią boga Su.

Idea opętania przez ducha w ruchach mesjanistycznych zapożyczona została z ludowej tradycji. Okiyome wywodzi się z praktyk szamańskich: medium kontaktuje się ze światem duchów, a asceta interpretuje jego zachowania.
Okiyome odznacza się regularnością i stałym wzorem zachowań. Każdy rodzaj duchów nadaje ciału ofiary inne ruchy. Ludzie przychodzący do dōjō rzadko narzekają na opętania poza spotkaniami. Opętania objawiają się u nich najczęściej dopiero w dōjō i trwają tylko ok. 10 minut.
Egzorcysta musi używać grzecznego języka i odnosić się do duchów z miłością. Przy okazji odprawiania okiyomesam się oczyszcza poprzez pomoc niesiona innym, wstępuje na wyższy duchowy poziom.
W Mahikari występują: chūkaisha – osoba odgrywającą rolę ascety i bontai – osoba w roli medium. Siadają naprzeciw ołtarza i odprawiają rytuał zapraszający duchy.

Opętanie spontaniczne dzieli się na 2 rodzaje :
1. homeopatia (w pojęciu Frazera). Podobna przyczyna produkuje podobny skutek. Symbolizacja wyrażana poprzez karmę, czyli zasada: jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Pojęcie zemsty homeopatycznej: oko za oko.
2. niehomeopatyczna. Nie ma podobieństwa pomiędzy osobą a projektowanym symbolem.

Okiyome natomiast ma 3 funkcje:
1. zemsta na duchu,
2. oczyszczenie,
3. badanie przyczyny (wstyd, wina).

Okiyome, ogólnie rzecz ujmując, przywraca równowagę i pozwala żyć normalnie we wzajemnej zależności.

Istnieją 4 sposoby leczenia:
1. poprzez rytualizację interakcji społecznych,
2. poprzez katharsis,
3. poprzez odbudowę zaufania,
4. poprzez stworzenie nowej osoby.

W procesie leczenia/ uzdrawiania pojawia się amaeru – specyficzny typ relacji, w której ego doświadcza dobroci, karmienia i ochrony. Ta intymna zależność działa w taki sposób jak związek matki z dzieckiem. Stan regresji, jaki pojawia się w okiyome, umożliwia tymczasową ucieczkę od problemów dorosłego życia. Z regresji wyłania się nowy człowiek, który ma większą kontrole nad swoim życiem. Okiyome stwarza nową osobowość, daje poczucie bezpieczeństwa, wyjątkowości (poprzez przynależność do wyjątkowej grupy). Ponadto bycie opętanym dodaje atrakcyjności i skupia uwagę innych ludzi. Jest sposobem na potwierdzenie godności i ważności osoby.

Opętanie przez ducha wojownika wynika z chęci posiadania dostojnych przodków i dobrego rodowodu.
Opętanie przez ducha rodzica wynika z pietyzmu lub poczucia winy wobec zmarłych rodziców.
Opętanie przez lisa wynika z pragnienia płodności, posiadania dziecka, jest także odbiciem złudzenia miłości, impotencji i kłamstwa.

Z analiz autora wynika, że na 100 % przebadanych przypadków:
62% to opętania przez duchy przodków, w tym 40-42% to wojownicy
53% to opętania przez duchy osób niespokrewnionych,
26% to duchy kotów, jenotów, lisów i niedźwiedzi,

Okazuje się, że kobiety są bardziej podatne na opętanie, ponieważ uważa się, ze są bardziej emocjonalne i wrażliwe na zjawiska nadnaturalne. Najwięcej przypadków występuje w wieku 20-29 lat. Jest to najtrudniejszy okres w życiu japońskich kobiet, ponieważ tkwią one pomiędzy statusami społecznymi, nie mają żadnej rangi, albo właśnie zyskują nową rolę społeczną jako matki. Objawy takie jak: sztywnienie karku, bóle menstruacyjne, alergie, bóle głowy, zaburzenia gastryczne i niskie ciśnienie są uznawane za objawy opętania.

Uff, mocne, nie?
Więcej o psychologicznych podstawach dla działalności tego typu ruchów w Japonii w streszczonej pokrótce książce.

Winston Davies, Dojo. Magic and Exorcism in Modern Japan, Stanford University Press, Stanford, 1980.

* dane z lat 80tych XX w.
m.


:: 18 stycznia 2012 ::


Buddyzm tendai i shingon

W kontekście Japonii najbardziej znany jest buddyzm zen, jednak zanim ten odłam nabrał rumieńców i stał się popularny wśród wojowników w epoce Kamakura (1185-1333), dominowały dwie szkoły buddyjskie, które w epoce Hean (794-1185) stały się bardzo popularne pośród arystokracji dworskiej.

Pierwsza, czyli tendai (天台) jest eklektyczną szkołą buddyzmu, której nauki oparte na Sutrze Lotosu. Przekonania tego odłamu są w wielu punktach zgodne z naukami shingon. Twórcą tej formy buddyzmu był Saichō (最長, znany pod pośmiertnym imieniem Dengyō daishi (伝教大師 767-822). Najważniejszy ośrodek tej szkoły mieści się w Kioto na górze Hiei.

Saichō urodził się w Shiga w prefekturze Ōmi i już w wieku 14 lat został mnichem. W 788 roku zbudował świątynię Enryakuji, a w 802 roku wybrał się do Chin, gdzie studiował buddyzm chen-yen (shingon), zen i tein-tai (tendai) oraz nauki u mistrza Tao-Sui w świątyni Kuo-ch’ing. Po powrocie w 805 roku do Japonii został przeorem Enryakuji, ale nie pozwolono mu przeprowadzać własnych ceremonii tendai (wtedy szkoła ta traktowana była jak sekta). Dopiero w 807 roku miała miejsce „rejestracja” tendai jako oficjalnej szkoły buddyzmu.

Saichō napisał kilka książek z komentarzami do Sutry Lotosu, oraz Obronę kraju (Shugo kokkai shō 守護国界章).

Druga szkoła popularna w epoce Heian to shingon (真言 „prawdziwe słowa”), działająca mniej więcej w tym samym czasie, co tendai. Zaliczana jest do późnej formy Mantrayany (buddyzm indyjski, występujący także w Tybecie i na Jawie). W tej szkole podstawą nauki stały się mikkyō (密教„tajemne nauki”), wykorzystujące mandale, mudry i magiczne rytuały, a główna zasada głosiła, że cały Wszechświat jest manifestacją Buddy Wajroczany. Wajroczana manifestuje swą obecność poprzez wielu buddów i bodhisattwów, reprezentowanych symbolicznie na mandalach, stąd zastosowanie magi, zaklęć oraz różnych inkantacji.

Założycielem shingon był Kūkai (空海, znany pod pośmiertnym imieniem Kōbō daishi (弘法大師 774-835). Był wszechstronnie wykształconym mnichem, studiował literaturę chińską pod okiem swego wuja i początkowo należał do buddyjskiej szkoły sanron. W wieku 21 lat został wyświęcony w Tōdaiji w Narze, a w wieku 24 lat napisał tekst Sankyō shiki ( 三教指帰), który stanowił próbę połączenia nauk buddyjskich, konfucjańskich i taoistycznych. W 804 roku wybrał się do Chin, gdzie w Czanganie studiował buddyzm chen-yu (shingon) u mistrza Hui-kuo. Studiował także sanskryt i współpracował z Adamem, księdzem nestoriańskim, a po powrocie do Japonii zrobił karierę na dworze cesarskim.

Zbudował klasztor Kongobuji na górze Kōya, jest autorem 100 książek, uważany jest za twórcę hiragany i został uznany za świętego. Z ciekawostek rytualnych - wprowadził kanjo (潅項) [sankr. Abisheka] czyli spryskiwanie wodą jako symbol wkroczenia a drogę do oświecenia.

Bardzo malarski opis praktyk obu tych szkół buddyjskich można znaleźć w literaturze epoki Heian, szczególnie w (Genji monogatari) oraz w Dzienniku Murasaki Shikibu ( Murasaki Shikibu nikki).

m.



:: 04 stycznia 2012 ::


Szamanki miko

Tradycyjnie miko były szamankami w pełnym tego słowa znaczeniu. Musiały przejść przez okres cierpienia i/ lub destrukcyjne doświadczenia oraz trzy inicjacje szamańskie, polegające na:

1. Śnieniu nadnaturalnego snu, w którym pojawia się bóstwo (bierne sny prorocze lub uzdrawiające). Śpiący słucha bóstwa, a po przebudzeniu często znajduje przedmiot podarowany przez bóstwo, które poinformowało go, że od tej chwili zaczyna nowe życie z nowymi mocami i wskazuje mu drogę, którą ma podążać.
2. Nagłe kamigakari, czyli opanowanie przez bóstwo.
3. Podróż dookoła świata lub przez różne światy z boskim przewodnikiem.

Szamańska przemiana powinna zacząć się od desperacji i uczucia obrzydzenia do dotychczasowego sposobu życia, często od uczucia jakby się miało zablokowane wszystkie osiem kierunków (happō fusagari) lub jakby stało się przed ścianą (yukizu mari). Bardziej współcześnie nadawały się do tego też życiowe zdarzenia, takie jak bankructwo, alkoholizm, śmieć lub choroba.

Pierwotnie szamanki miko nosiły przy nadgarstkach lusterka (szamani Tunguscy widzieli duszę zmarłego w naczyniu, w Japonii naczynie to zastąpiono lustrem). Na szyjach, ramionach i we włosach, podobnie jak koreańskie szamanki mudang, nosiły klejnoty magatama.


magatama

W rękach trzymały torimono, czyli przedmiot magiczny, przez który duch wnikał do ciała szamanki. Na przykład w tańcach kagura jest to gałązka drzewa sakaki.



Dawniej miały łuk i strzały, ponieważ łuk jest jednostrunowym instrumentem muzycznym, którego dźwięk przenika do świata zmarłych i przywołuje dusze. W trakcie obrządków szamańskich często miko towarzyszył muzyk z cytrą, który ściągał bóstwo do środka kręgu saniwa, w którym szamanka wpadała w trans i kontaktowała się z bóstwem kami.



Początkowo służba szamańska miko związana była z dworem cesarskim, z czasem jednak wykształciły się bardziej „popularne” odmiany wioskowe zwane nuru lub yuta.

Nuru (noro) obejmowały mocą duchową wioskę. Zobowiązane były do zachowania czystości rytualnej: były niezamężne, unikały pogrzebów, miały własne bóstwo kami, którym najczęściej był ich przodek. Podróżowały na białym koniu w towarzystwie młodzieńca.

Yuta wykazywały wszystkie bardziej powszechne cechy szamana:
- miały symptomy choroby i osłabienia (histeria arktyczna),
- traciły apetyt,
- miały halucynacje,
- śniły koszmary,
- miały problemy natury dermatologicznej i bóle głowy,
- wykazywały okresowe dezintegracje osobowości.

Jeśli zaakceptowały swój nowy stan, symptomy znikały, a pojawiał się dar jasnowidzenia i jasno słyszenia. Najczęściej uważa się je za tożsame z nuru, a kulturowo i tak oba rodzaje szamanek stopiły się z miko.

Na początku epoki Meiji (1868-1912) nastąpiło „oczyszczenie” shintō z elementów buddyjskich i przesądów. Wprowadzono wtedy zakaz praktykowania dla miko. Po wojnie, w 1954 r zniesiono te ograniczenia i nastąpiła odnowa rytuałów i wierzeń szamanistycznych.

Do czasów współczesnych przetrwały:
1. Itako lub ichiko – ślepe media (Północne Honshū),
2. szamanki służące okresowo w wioskach (nuru i yuta),
3. miko, naturalne szamanki w typie występujących dawniej na Hokkaidō i Ryūkyū.

Niestety, miko, które można zobaczyć współcześnie w chramach shintoistycznych przy okazji świat, czy ceremonii ślubnych, najczęściej nie mają nic wspólnego z szamanizmem. Są po prostu „zatrudnione” jako przyświątynne pomocnice do przygotowań, sprzątania sprzedaży talizmanów i niejako do ozdoby.


współczesne miko



m.


:: 24 września 2011 ::


Tengu

Choć zwany „Niebiańskim psem” (天狗), to raczej przypomina z wyglądu kruka...
To pierwotnie shintoistyczne bóstwo z czasem nabrało też cech buddyjskich, choć jego pochodzenia należy szukać w Chinach...

Nazwa zapisana znakami wskazuje na powiązanie z mitycznym chińskim niebiańskim psem. Wierzenie to dotarło do Japonii prawdopodobnie wraz z buddyzmem koło VI w i stopiło się z wierzeniami w lokalnego górskiego Sōjōbō (Króla Tengu).



Tengu z wyglądu przypomina człowieka z ptasim dziobem (karasu tengu) lub gigantycznym nosem (konohana tengu) i podobno zamieszkuje korony drzew w górskich ostępach.

Chram poświęcony Tengu




Czasami podejrzewany jest o porywanie ludzi, a czasami proszony o odnajdowanie zaginionych. Szanowany jest przez wojowników, ponieważ jest mistrzem magii, uników, pułapek, zwodzenia, a także znany z ucierania nosa ludziom negującym autorytety, czy nadużywających wiedzy lub władzy. Szczególnie cięty jest na aroganckich mnichów buddyjskich i wojowników.



Czasami identyfikowany jest z ziemskim bóstwem Sarutahiko, tym, który jako przewodniczący grupie bóstw, powitał Ninigiego, zesłanego z nieba przez boginię Słońca Amaterasu, na ziemi japońskiej.

shintoistyczny sznur shimenawa


I mimo że mamy XXI w, to gdzieniegdzie wiara w niego ma się całkiem nieźle, co widać po odrestaurowanym chramie w Ōsezaki.

żelazne sandały dla bóstwa, które najwyraźniej lata bez butów


wotywna sake


m.


:: 23 września 2011 ::


Mudry

Za każdym razem, kiedy oglądam posągi buddyjskie, obiecuję sobie, że w końcu poczytam sobie o znaczeniu poszczególnych mudr....









W Muzeum Narodowym Nara (奈良国立博物館) w pasażu łączącym główny budynek z nowym znajduje się świetna ekspozycja posągów prezentujących poszczególne układy dłoni. Spisałam sobie nazwy do dalszego drążenia tematu i... nareszcie poszukałam przystępnych źródeł.


Warto zajrzeć na stronę Japanese Buddhist Statuary, która jest czytelnie opracowanym słowniczkiem ze zdjęciami. Jest tam dość wyczerpujący (jak na potrzeby laika) opis mudr, a także sporo informacji na temat mniej znanych bóstw buddyjskich, jak na przykład Myōō, czy bóstw shintoistycznych, takich jak Ebisu czy Hachiman.

m.


:: 31 grudnia 2010 ::


Joya no kane

Pożegnaliśmy stary rok. Nowy Rok powitany został 108 uderzeniami w świątynny dzwon (joya no kane 除夜の鐘). Według wierzeń buddyjskich ponawiany odgłos dzwonu ma odganiać 108 nieszczęść, które czyhają na człowieka w życiu codziennym.




Zaczyna się Rok Królika.



To będzie bardzo dobry rok :)
新年明けましておめでとうございます。

m.



:: 14 grudnia 2010 ::


Wirtualny zen

Macie czasami wrażenie, że „trawa u sąsiada jest bardziej zielona”, że fajniej jest tam, gdzie was nie ma...?

Na szczęście mamy XXI w i najlepszego przyjaciela, który się nazywa Internet...

Chcielibyście czasami zaszyć się w buddyjskiej świątyni i pożyć życiem zen...?
Spojrzeć na codzienną Japonię przez pryzmat zen...?
Przystanąć i odetchnąć od pędu tego świata...?

Wstąpcie w takim razie koniecznie do KNOM, czyli wirtualnej świątyni zen prowadzonej (redagowanej?) przez japońskich mnichów. Znajdziecie tam bardzo ciekawy blog w języku angielskim na temat Japonii widzianej oczyma zen. Nienarzucająca się religijnie czy filozoficznie lektura obfitująca w smaczki kulturowe.

Itadakimasu.

m



::

2017
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


RSS