Korzystając ze świątecznego luzu, ponownie przeczytałam dwie książki Nicolasa Bouviera o Japonii.

Kronika japońska (to omote, czyli wierzch, prawa strona)



zawiera przemieszane zapiski z lat 1955, 1964-1977. Nie szkodzi, że przemieszane, ponieważ jest to zbiór eseików na temat historii, kultury i japońskiej przeszłości. Czyta się wybornie, choć tematyka dla współczesnego odbiorcy może być już oklepana.

Autor Japonią zachwycony pokazuje Japonię piękną, a ludzi urokliwych.

Pustka i pełnia to ura (spód, druga strona medalu).



To także zapiski z mniej więcej tego samego okresu (z lat 1964-1970). Lecz tu jawi się całkiem inny kraj: zapyziały, brudny, ksenofobiczny i z brzydkimi ludźmi na dodatek (głównie niekształtnymi kobietami).

I tak jak za pierwszym czytaniem, jestem w rozterce...

Podejrzewam, że pierwsza książka to teksty pisane na zamówienie do publikacji. Druga, to prywatne zapiski (o egzemie, o ciąży żony i własnej obcości na japońskim gruncie) opublikowane w 2004 roku już po śmierci autora...

Pierwsza książka jest świetna. Druga irytująca.
Pierwsza daje złudzenie, że autor świetnie zna kulturę, o której pisze. Druga, natomiast to złudzenie odbiera...

I może dlatego warto jednak przeczytać obie. Bo to są jednak dwie strony tego samego medalu.


Nicolas Bouvier, Kronika japońska, Noir Sur Blanc, Warszawa 2001.
Nicolas Bouvier, Pustka i pełnia, Noir Sur Blanc, Warszawa 2005.

m.
::

Komentarze:

wróć