Przy okazji oglądania jakiś zdjęć z Japonii, ktoś zapytał, dlaczego budynki stojące obok siebie, nie stykają się ścianami, jak w Europie...
Coś w ten deseń:


Cóż, ponieważ nie jestem architektem, odpowiedź była dość łopatologiczna:
bo ze względu na zagrożenie (i to bardzo namacalne) trzęsieniami ziemi, mają opracowany inny typ konstrukcji budynków wielopiętrowych. Szumnie się to nazywa „konstrukcją bambusa” (bo bambus jest giętki i się przechyla, ale nie łamie)... Podstawą jest szkielet ze stali, który jest wypełniany podłogami i ścianami.

Jak to wygląda? Pozwolę sobie zilustrować widokiem zza okna w tokijskim mieszkaniu...

Po drugiej stronie ulicy budowany był budynek. „Budowany”, to jednak złe słowo. On wyrósł... Z zafascynowaniem obserwowałam, jak z dnia na dzień pnie się w górę.







Budowlańcy biegali po rusztowaniach i stalowych elementach bez zabezpieczenia, ale robili to tak sprawnie, że nawet nie przyszło mi do głowy, że mogliby spaść...


W porze lunchu siadali okrakiem na niższych partiach i zjadali benta. Zaczynali i kończyli pracę tak punktualnie, że mogłam według nich regulować zegarek.

Na Nowy Rok budowa miała wolne, ale ogrodzenie zostało ozdobione świątecznym Shōgatsukazari...



Wiem, że inne technologie, wiem, że nie zawsze jest tak perfekt, wiem, że widziałam tylko mały wycinek budowlanej rzeczywistości... Ale i tak robi wrażenie...

I jeszcze inne rosnące budynki:






m.
::

Komentarze:

wróć