Myszkując ostatnio po stronach modowych, z pewnym opóźnieniem, znalazłam bardzo fajne połączenie tematyczne: zdjęcia (w sumie amerykańskiej) modelki Devon Aoki z fajnie uchwyconą Japonią w tle.



Sesja zrobiona dla lutowego Vogue Nippon zachwyca ciekawymi stylizacjami i scenerią...

Dziewczyny, koniecznie popatrzcie!!!

m.
::

Komentarze:

28.04.2012, 15:12
Bernardo
Polska wikipedia nie jest najelpszym (łagodnie mf3wiąc) źrf3dłem informacji. Artykuły i wyjaśnienia - jak cytowany przykład pokazuje - są co najmniej niechlujne, jeżeli nie błędne.Z kolei, wersje w innych językach ... no cf3ż, te języki trzeba znać. Na przykład, w angielskiej wiki wyjaśnienie pochodnej brzmi następująco:"the derivative is a measure of how a function changes as its input changes. Loosely speaking, a derivative can be thought of as how much one quantity is changing in response to changes in some other quantity..."Po polsku:pochodna mierzy jak funkcja zmienia się w zależności od zmian jej argumentu. Z grubsza, można myśleć o pochodnej jako o zmianach pewnej wielkości odpowiadającej na zmiany innej wielkości...Po czym podany jest przykład - prędkość, czyli zmiana położenia względem zmiany czasu.Na własną rękę można dorzucić wiele innych przykładf3w wziętych z życia, albowiem każdy posługuje się nieustannie pochodnymi, nawet o tym nie wiedząc. Gdy tylko coś zależy od czegoś, i da się to wyrazić liczbowo, powstaje natychmiast pytanie - "jak wpływa?" Na przykład, rolnik hodujący świnie bierze pod uwagę objetość (lub cenę) paszy, przekładajace się na wagę tucznika (lub na cenę).Pożyczając w banku pieniądze na procent, bądź inwestując (dokładnie ten sam proces, gdy procent doliczany jest do długu lub do inwestycji), natychmiast powstaje pytanie, jak dług lub inwestycja zmienia się w czasie.I oto pojawia się zależność, ktf3rą najpierw stwierdza się empirycznie - prędkość narastania długu jest proprocjonalna do wielkości samego długu. Ująwszy to częściowo w symbolach, oznaczając M=M(t) (pieniądze - money -winne w czasie t), "d" - jako difference (rf3żnica), piszemy dM/dt jest proporcjonalne do M(t)Tutaj "dM/dt" oznacza przyrost "dM" długu na przyrost "dt" czasu. Pozostaje zamienić część słowną na część symboliczną. A wiec, dla pewnej raty "r",dM/dt = r MPrzeczytajmy to raz jeszcze (każdy poprawny wzf3r można wyrazić w poprawnym języku, tyle że zajmie to długo) - ale przecież to już zostało wysłowione wyżej (wytluszczone)!Formuła powyższa jest przykłądem rf3wnania rf3żniczkowego - gdy prawa fizyki, ekonomii,biologii, socjologii, etc., tłumaczy się na język zależności między liczbowymi wielkościami. Następnie owe rf3wnanie się rozwiązuje, to znaczy znajduje namacalny (jak tylko to możliwe) wzf3r, odpowiedniość, funkcję.Słf3w "prędkość" lub "szybkość" używa się, gdy zmiany rozważane sa względem czasu. Należy podkreślić, że te zmiany rozważane są w możliwie niewielkich (fachowo i przerażająco: "infinitezymalnych" lub "nieskf3nczenie małych") odcinkach czasowych, stąd opatruje się często słowo "zmiana" przymiotnikiem - "zmiana chwilowa", w odrf3żnieniu od "zmiany średniej" - gdy przedział czasowy jest spory.Mf3wiąc "mf3j samochf3d pali 7 litrf3w benzyny na 100 km" mf3wimy o średniej zmianie (objętości benzyny względem przebytego dystansu). Na codzień to wystarcza. Konstruktorowi lub mechanikowi - nie wystarcza, potrzebuje danych precyzyjnych, zmian zużycia paliwa nawet na maciupcich dystansach.Wrf3ćmy teraz do wyjasnienia z polskiej wiki:""Pochodna funkcji opisuje szybkość zmian wartości funkcji względem szybkości zmian jej argumentf3w."Weźmy dla ilustracji owego hodowcę świń. Interesuje go cena żywca "w" względem ceny paszy "p", czyli - jak zmiana jednego wpływa na zmianę drugiego, czyli - dw/dp. Gdzie tu szybkość zmian?Ale! Obie wielkości na ogf3ł zmieniają sie w czasie, w=w(t) (czytamy: "w zależy od t" lub "w jest funkcją czasu"), p = p(t). I oto mamy - ale dopiero teraz, po masie wyjasnień - szybkość względem szybkości:dw/dp = (dw/dt) / (dp/dt)Symbol "dw/dt" wygląda jak ułamek, pochodzi z ułamka tyle że przechodzi przez proces graniczny, nie jest dosłownie ułamkiem, ale zachowuje się jak ułamek. Powyższa formuła, ttrakowana dosłownie, zawiera jakby "skracanie się" powtf3rzonego mianownika "dt".Tę obserwację - wielce, wielce pożyteczną (bo zakotwicza ona te nowe, bardziej skomplkowane pojęcia w starszych i prostszych) - przypisuje się Leibnizowi (patrz wikipedia).Stąd, owe wyjaśnienie w polskiej wiki nie jest całkowicie do bani, a zarazem mozna je o kant potłuc. Błąd polega na tym, że odwołuje się ono do własności bardziej skomplikowanej niż ta niby wyjaśniana. Tłumaczy ono proste (a przynajmniej prostsze) przez złożone (a przynajmniej bardziej skomplikowane).Podsumowując: przy wejściu na schody - najtrudniejszy jest pierwszy schodek. Po wejściu nań, trudność maleje, już z pierwszego na drugi jest łatwiej, a z drugiego na trzeci - jeszcze łatwiej.Można powiedzieć, że owa panienka na filmiku jest na piątym stopniu, powiedzmy. Oczywiście, wskoczyć od razu na piąty stopień jest szalenie trudno. Ale nie jest to niemożliwe - tylko trzeba z głową - nie skakać, tylko się wspinać - schodek, za schodkiem, za schodkiem...

wróć