Pisałam jakiś czas temu o tradycyjnych matach tatami...

Dzisiaj kontynuacja, z racji tego, że dostałam od znajomej Japonki, która wraca do kraju, takie maty.

Sprowadziła je do Polski dla swojego dziecka, żeby nie uczyło się raczkować na zimnych i łysych polskich podłogach.

Tym razem jednak chodzi o maty ciut mniej tradycyjnych, bo:
- o wymiarach 90x90 cm, czyli kwadratowych,
- zrobionych pół na pół z materiałów naturalnych (wierzch) i sztucznych (spód i wnętrze),


wierzch


spód

- o nieobszytych brzegach



W szkółce, niestety, już się nie zmieszczą.
A zatem położyłam je u siebie w pokoju. Pasują jak pięść do oka i część pokoju wygląda teraz jak sala treningowa do dżudo.





Ale, ponieważ nie mam kanapy, mam teraz świetne miejsce do wylegiwania się.

m.
::

Komentarze:

wróć