:: 11 lutego 2013 ::


Japonia zawsze pasuje

Z kulturą japońską w naszym odbiorze jest jak z zen albo z horoskopami – do wszystkiego pasują...

Zwróciliście kiedyś uwagę na to, że sugestia japońskości wpleciona w jakąkolwiek dziedzinę daje posmak głębi, wysublimowania, otrzaskania kulturowego i trendowego: minimalizm (architektura minimalistyczna), ekologia (naturalnie i oszczędnie), jedzenie (bentō), filozofia życia (mniej, wolniej, pełniej, tu i teraz), itd...?

Jakiego hasła by nie rzucić, zawsze można podpasować coś z worka „Japonia”. I nie piszę tego z powodu ludzi, którzy mnie otaczają, bo oni zajmują się Japonią niejako „zawodowo”. Piszę z powodu niespodzianek, jakie wpadają mi w ręce przy okazji czytaniu reportaży o całkiem innych rejonach świata, czasopism architektonicznych, przeglądaniu kobiecych czasopism w poczekalni u dentysty czy łowieniu w sieci.

A oto i próbka:

„22 lutego

Śnieżne więzienie, w którym siedzimy od dłuższego czasu, bo drogi tak i nie czyszczą, przypomniało mi Krainę śnieguYasunari Kawabaty, wspaniałą powieść japońskiego laureata Nagrody Nobla z 1968 roku. Pierwszy raz czytałem ją bodaj ze trzydzieści lat temu, lecz do dziś pamiętam swój zachwyt. Zwłaszcza utkwiło mi w pamięci tkanie krepy. Kobiety w tej krainie, odciętej zimą przez śniegi od świata, całymi dniami tkały białą krepę z lnu. Tkać zaczynały pod koniec października, ledwie wypadał pierwszy puch, a kończyły w połowie lutego odbielaniem gotowej tkaniny, którą rozścielały na polach i ogrodach pokrytych błękitnawym od słońca wiosennym firnem. Już w starych księgach pisano, że tkań istnieje, bo istnieje śnieg. Dlatego śnieg nazwano ojcem tkaniny. Odbielać należało tak, aby lniana krepa sprawiała wrażenie utkanej z przędzy śnieżnej. Len tkany podczas mrozu dobrze chłodzi w letni skwar i przyjemnie dotyka ciała. Koniec odbielania krepy w Krainie śniegu oznaczał początek wiosny.
Korzystając teraz ze śnieżnego zamknięcia, sięgnąłem po inne dzieła japońskiego mistrza w znakomitych rosyjskich przekładach. Przeczytałem Tancerkę z Izu, Starą stolicę i Tysiąc żurawi (powieść osnutą na chado, czyli Drodze Herbaty), Śpiące piękności i Głos góry, miniatury z cyklu Opowiadania wielkości dłoni i eseje, w których Kawabata cyzelował dawne japońskie zuihitsu („śladem pędzla”), gatunek prozy literackiej stworzonej w epoce Heian (tysiąc lat temu!). W miarę czytania zauważyłem, że im głębiej wchodzę w subtelną prozę Kawabaty, tym bliższy mi się staje jego świat (i sedno tego świata, które leży poza słowami...), aż raptem mnie olśniło, że w gruncie rzeczy mówimy o tym samym. Nareszcie znalazłem pisarza, który oddał ducha Północy.
Ktoś żachnie się: co ma Japończyk do ruskiej Północy? Czy mało jest rosyjskich pisarzy? Wtrącę więc, że Północ i Rosja to różne pojęcia, chociaż w niektórych miejscach ich zakresy mogą się pokrywać. Ruscy pojawili się na Północy stosunkowo niedawno i z moich obserwacji wynika, że skoro stąd znikną, tak jak wcześniej poznikały plemiona Saamów czy Czudów, natomiast Północ jako przestrzeń (pusty, rozległy obszar) była tu jeszcze przed lodowcem. Nieraz podkreślałem, że żyjąc od wielu lat na Północy, zamieszkuję w Rosji mniej więcej tyle, ile mieszkał w niej ktoś, kto w XIX wieku żył, dajmy na to, w Kaliszu. Po tym wtręcie wracam do Kawabaty.
Przede wszystkim to kwestia podobnych klimatów, a co za tym idzie, szczególnej wrażliwości na zjawiska atmosferyczne. Życie na Wyspach Japońskich, w rejonie częstych tsunami i drgań ziemi, wymaga wzmożonej uwagi na zachowanie ptaków, pomruk wiatru, barwę nieba, formę fali... Podobnież na Północy, gdzie raptowna śnieżyca, długi mróz bądź głuchy łoskot lodu mogą decydować o życiu albo śmierci. Człowiek staje się czujny w takich warunkach. Czuje pod sobą bezdnę.[...]”

Mariusz Wilk, Dom nad Oniego. Dziennik północny, Noir Sur Blanc, 2006, str. 153-154.

Pustka.

To wartość, którą Zachód zachwyca się w kontekście kultury japońskiej najbardziej... Niestety najczęściej rozważania na jej temat i próba przeniesienia jej ideałów na nasz tubylczy grunt zamienia się w przelewanie pustego w próżne.

Bo przecież, można zapytać pseudo-filozoficznie: skoro czarka do herbaty służy do picia herbaty, czy należy ją napełniać kawą...?

m.

P.S.
Krepa u Kawabaty była jedwabna... Skąd zatem len? Autor przytoczonych zapisków czyta przekłady na język rosyjski (i, co za tym idzie, na rosyjską kulturę)...



::

2019
styczeń
2018
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


RSS