W prawie wszystkich filmach dokumentalnych o Japonii pokazywane jest zatłoczone tokijskie metro w godzinach szczytu. I obowiązkowo z najazdem kamery na „dopychaczy” w białych rękawiczkach gunte. I potem idzie w świat przekonanie, że poruszanie się metrem po mieście to niemal sport ekstremalny...

A tymczasem są takie dni i pory dnia, że nawet w centrum (a może tym bardziej w centrum)* korytarze pustoszeją i aż czasami strach człowieka dopada, bo nachodzi go myśl, że to scena jak za katastroficznego filmu...










I ani żywego ducha można nie uświadczyć...


*W niektórych rejonach Tokio czasem nawet bardziej w centrum. Szczególnie w dni wolne w dzielnicach z przewagą firm i biur.

m.
::

Komentarze:

24.08.2012, 19:12
Patryk
No kto by pomyślał :)
Tylko znowu mi brakuje powiększenia :(

wróć