W pewnej (całkiem poważnej i wiarygodnej) gazecie czytałam o tzw. euro absurdach i, przy okazji, wyłowiłam całkiem interesującą informację dla tzw. „miłośników Japonii w Polsce”.

Jest takie luksusowe miejsce w naszym zgrzebnym kraju, które nazywa się Klekotki Sento Spa.

Na stronie tego przybytku można przeczytać takie oto zaproszenie:

"Serdecznie zapraszamy do skorzystania z oferty Klekotki Sento Spa, jedynego w Europie, tak dużego kompleksu Spa inspirowany kulturą japońskich tradycji łaziebnych."


W ramach fascynacji Japonią można wykupić pakiet zabiegów o japonizujących nazwach: Bambusowy Dotyk, Kwiat Wiśni, Energia Fuji, Bijin, Blask Amaterasu, Moc Herbaty, Energia Wschodzącego Słońca, Siła Smoka, Tajemnica Bodai, Zregenerowany Sensei...

Co "japońskiego" jest w ofercie? Między innymi: masaż kijami bambusowymi, peeling ryżowy, samurajski masaż miotełkami bambusowymi, sauna musziburo (pisownia oryginalna) i ziołowe ofuro...

I mam kłopot: bo nie wiem, czy się cieszyć, że coś takiego powstało, czy raczej martwić, bo oferta skierowana jest zapewne do tych ludzi, którzy „na weekend latają na suszi do Tokio”.

m.
::

Komentarze:

29.03.2013, 10:44
matsumi
Zgadzam się :). Ale z naciskiem na "mniej zamożnego klienta".

28.03.2013, 23:55
Jedrek
A ja uważam, że to bardzo dobrze, że coś takiego powstało. Może śladem pójdą inni, dostosowując ofertę do mniej zamożnego klienta?

25.03.2013, 20:05
Agnieszka M.
Majówka w cenie 1/2 biletu w obie strony do Japonii ._."

25.03.2013, 19:02
JaponiaBlizej
:)

wróć